
Jak dowiedziało się naTemat z kręgów rządowych, w nocy do Kancelarii Premiera zostali w trybie pilnym wezwani minister skarbu Włodzimierz Karpiński i doradca premiera Tuska Igor Ostachowicz. Premier Ewa Kopacz miała zagrozić Karpińskiemu dymisją, jeżeli ten nie rozwiąże kryzysu, który powstał po zatrudnieniu Igora Ostachowicza w PKN Orlen.
REKLAMA
Do spotkania w Kancelarii Premiera doszło około 1. w nocy. Brali w nim udział oprócz ministra, Karpińskiego i Igora Ostachowicza, także szef Kancelarii Premiera Jacek Cichocki i szefowa resortu Infrastruktury i Rozwoju Maria Wasiak. Premier Kopacz wymusiła na Ostachowiczu rezygnację z pracy w Orlenie i potwierdziła decyzję Wasiak o rezygnacji z ponad pół milionowej odprawy z PKP.
Według naszych informatorów na zwołanie tego spotkania miały wpływ wypowiedzi byłego premiera Donalda Tuska, które wieczorem pojawiły się w serwisach informacyjnych. Tusk został zapytany o Ostachowicza podczas meczu piłki nożnej, który rozgrywał z politykami PO. Były premier odpowiedział, że "źle to wszystko wyszło".
Premier Kopacz nie wiedziała o przejściu Ostachowicza do koncernu paliwowego przed oficjalną informacją spółki. Wypowiedź Tuska odebrała więc jako umywanie rąk.
Według naszych informacji otoczenie Tuska nie spodziewało się, że media w swojej krytyce nie skupią się na samym przejściu z polityki do biznesu tylko na wysokich zarobkach Ostachowicza. Dlatego Ostachowicz dostał zielone światło co do swoich życiowych planów po tym jak stwierdził, że nie jedzie z premierem do Brukseli. Były doradca premiera Tuska mógłby rocznie zarobić w PKN Orlen ponad 2 miliony złotych.