Public Domain

Na twoim telefonie z systemem Android w końcu pojawi się więcej wysokiej jakości aplikacji. Jak podaje "Wall Street Journal", Google, aby walczyć z fragmentacją systemu Android rozpoczął ścisłą współpracę z producentami sprzętu. Już niedługo pojawi się kilka, a nie jeden, modeli nowych telefonów Nexus.

REKLAMA
Android to bardzo dobry system operacyjny, prezentujący najwyższe standardy na rynku, a często je po prostu wyznaczający. W walce ze swoim głównym rywalem - OSX firmy Apple, jest w jednej kwestii na straconej pozycji. Stosunkowo małe wsparcie firm trzecich tworzących aplikacje. Sytuacja na tym polu wprawdzie poprawia się. Google nie ma jednak szans na szybkie przekonanie do siebie większej ilości deweloperów dopóki radzić sobie musi ze swoim największym problemem - fragmentacją.
Fragmentacja to zjawisko namnażania się różnych wersji sprzętu na których działa Android oraz różnych wersji tego systemu. Do tego dochodzi szereg nakładek, indywidualnych modyfikacji producentów telefonów oraz opóźnionych aktualizacji oprogramowania. To wszystko uniemożliwia sprawne tworzenie programów pozbawionych błędów. W praktyce wygląda to tak, że aby stworzyć aplikację działającą bez problemu na wszystkich telefonach z tym systemem, powinno się przetestować ją na każdym urządzeniu z każdą możliwą wersją Androida. Najczęście jest to jednak niemożliwe.
Jakie skutki ma fragmentacja udowodniła niedawno jedna z firm tworzących oprogramowanie na ten system. Stworzyła darmową aplikację OpenSignalMaps, która po pobraniu anonimowo rejestrowała parametry urządzenia, na którym funkcjonowała. Na tej podstawie stworzono bazę danych obecnych na rynku modeli telefonów. Program, pomimo że ściągnięty był tylko 681 tysięcy razy, czyli w porównaniu z liczbą wszystkimi istniejących urządzeń stosunkowo mało, zarejestrował 3997 modeli urządzeń, z czego aż 1363 było niepowtarzalnych. Firma daje przykład chociażby indyjskiego smartfona Lemon P1 (telefon dual-sim), czy węgierski tableta Concorde, które w zestawieniu pojawiły się tylko raz. Słyszeliście o nich?
Deweloper zobrazował eksperyment na bazie mapy, która wydatnie pokazuje poziom fragmentacji i problem, jaki może się z tym wiązać. Każdy kwadracik w tym przypadku reprezentuje inny model, a każdy z nich to zupełnie inne parametry podzespołów i zupełnie inna wersja systemu Android. To zaś oznacza różną rozdzielczość, różne procesory, inne zarządzanie pamięcią. To wszystko stanowi ogromny problem, przede wszystkim dla programistów - uniemożliwia im sprawne tworzenie aplikacji, które bez problemu będą chodzić na telefonach z takim systemem.
logo

Na mapie wyraźnie widać dominujących producentów. Są to kolejno Samsunga, HTC, Sony Ericsson, Motorola i LG. Dalej pojawiają się mniejsze firmy, głównie z Azji. To wszystko prowadzi do spadku kompatybilności konkretnych modeli z aplikacjami pisanymi na ten system. Mała ilość aplikacji to spadek popularności systemu, nie tylko wśród klientów, ale też wśród producentów sprzętu. Na taki rozwój wydarzeń z kolei nie może sobie pozwolić sam Google.
Popularność tego systemu to dla firmy z Mountain View nie lada gratka. Google na samych reklamach w telefonach z tym systemem zarabia 10 milionów dolarów dziennie, co daje wpływ rzędu 3,7 miliarda dolarów rocznie (dane za firmą Oracle). Każdy użytkownik tym samym dostarcza firmie przychód rzędu 14 dolarów rocznie.
Firma Google zmienia w związku z tym strategię. Aby walczyć z fragmentacją, ułatwić życie deweloperom i w końcu umożliwić rozwój wirtualnego sklepu z aplikacjami - Google Play.
Dotychczas każda nowa odsłona kolejnej wersji systemu Android prezentowana była wraz z konkretnym urządzeniem, ściśle z systemem zintegrowanym. Każdy kolejny model powstawał przy kolaboracji z inną firmą. Najpierw był to HTC, później Motorola. Następne wersje nosiły już tylko logo Google i miano Nexus. Pierwszego Nexusa stworzyło HTC, kolejne dwa Samsung. Tym razem jednak, według doniesień "Wall Street Journal", następna odsłona Google Nexus przygotowywana jest we współpracy z kilkoma producentami. Android 5.0 zaprezentowany zostanie w związku z tym już na starcie na kilku modelach telefonów lub tabletów.
Czy przyniesie to zamierzony skutek? Przekonamy się o tym w najbliższych miesiącach.