
Ci muzycy z rockowego zespołu z ogarniętej wojną Syrii podzielili los wielu swoich rodaków. Uciekli z ojczyzny do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. W podróży nie zapomnieli o muzykowaniu, a ich tułaczka po kontynencie szybko zamieniła się w niespodziewaną trasę koncertową. Żeby dostać się do Europy, wyprzedali swój sprzęt. Dzisiaj na ich koncerty przychodzą tłumy.
REKLAMA
Członkowie Khebez Dawle, syryjskiej kapeli najpierw trafili na wyspę Lesbos. Dostali się tam na pontonie - w przeciwieństwie do finału wielu takich podróży, muzycy mieli szczęście i w jednym kawałku dotarli do wybrzeża.
Nazwa zespołu - Khebez Dawle, nie jest przypadkowa - nawiązuje do tradycyjnego arabskiego chleba. Kiedy muzycy dotarli do upragnionego brzegu, z miejsca wzięli się do promowania swojej muzyki. Na wyspie rozdawali swoje płyty. Nie trafili, jak większość Syryjczyków do obozu, ale zatrzymali się w turystycznej części wyspy. Jak wyglądały pierwsze chwile na brzegu?
– Byliśmy szczęśliwi, że zobaczyliśmy uśmiechnięte twarze. Dotąd widzieliśmy tylko przerażonych, smutnych ludzi, płaczące dzieci. To było surrealistyczne dla nas i dla nich, i aby uczynić to jeszcze bardziej surrealistycznym, wyciągnęliśmy kopie płyt z toreb i zaczęliśmy je rozdawać na plaży – wspomina wokalista Anas Maghrebi.
Syryjscy muzycy w Europie chcą promować nie tylko swoje piosenki - przede wszystkim, jak twierdzą, zależy im na tym, żeby zmienić nieprzychylną opinię na temat uchodźców. – My mamy głos, inni Syryjczycy nie. Opowiedzenie ich i naszej historii to nasz obowiązek. Syryjczycy to cywilizowany i rozwinięty naród, ma swoje dziedzictwo, większość z nas jest wykształcona - mówił Maghrebi agencji Associated Press przed koncertem w chorwackim Zagrzebiu.
Zespół z Syrii zdążył już być w Grecji, Macedonii, Serbii i Chorwacji. Wszędzie udaje im się organizować koncerty i przekonywać do tego, że uchodźcy nie stanowią zagrożenia. – Przedstawiamy nasz punkt widzenia, np. w jednej z piosenek tłumaczymy, dlaczego naszym zdaniem ludzie nie potrafią żyć w pokoju. Widząc, co się dzieje, chcemy takie tematy poruszać - opowiadać o Europie, tłumach uchodźców, sytuacji w Syrii. Możemy coś zrobić, aby świat się dowiedział, jak wygląda życie w naszym kraju, co tam się wydarzyło – mówił po jednym z koncertów gitarzysta zespołu Hekmat Quassar.
Źródło: Gazeta Wyborcza
