
Każdy może już na YouTubie obejrzeć najświeższe relacje z Sejmu – wysłuchania obywatelskie, obrady komisji, konferencje i posiedzenia posłów. I zrobi to za darmo, ale... tylko przez 14 dni, potem będzie musiał zapłacić. Kancelaria Sejmu podkreśla, że nie ma nic wspólnego z płatnym kanałem.
REKLAMA
Pierwszy polskojęzyczny kanał z sejmowymi relacjami wzbudził sporo emocji. Za dostęp trzeba bowiem płacić. 5 zł za rok oglądania relacji z Wiejskiej to może niedużo, ale dlaczego w ogóle podatnicy mają płacić?
Internet szybko zareagował na to dość niefortunne posunięcie. Reakcja mogła być tylko jedna: Kto to wymyślił? Pojawiły się komentarze, że opłaty za sejmowe materiały są niezgodne z Ustawą o Dostępie do Informacji Publicznej. Niektórzy poszli o krok dalej, pisząc: W tej cenie pomysłodawcy tego kanału oferują chyba podgląd z pokoi w hotelu sejmowym.
Oświadczenie Kancelarii Sejmu
Odnosząc się do pojawiających się w mediach doniesień, Kancelaria Sejmu oświadczyła, że nie posiada żadnego kanału na YouTubie. – Kancelaria Sejmu nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Nie jest to oficjalny kanał Kancelarii Sejmu ani w żaden sposób przez nią autoryzowany – zaznaczono w komunikacie.
Odnosząc się do pojawiających się w mediach doniesień, Kancelaria Sejmu oświadczyła, że nie posiada żadnego kanału na YouTubie. – Kancelaria Sejmu nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Nie jest to oficjalny kanał Kancelarii Sejmu ani w żaden sposób przez nią autoryzowany – zaznaczono w komunikacie.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
