"Jak wyliczył Tygodnik Kibica..." - czym jest gazeta, na którą ciągle powołuje się Dariusz Szpakowski?

Tygodnik Kibica - gazeta, która byłaby anonimowa, gdyby nie jeden człowiek - Dariusz Szpakowski.
Tygodnik Kibica - gazeta, która byłaby anonimowa, gdyby nie jeden człowiek - Dariusz Szpakowski. fot. Tygodnik Kibica
Gdyby zapytać przeciętnego Polaka, który w trakcie Euro zasiądzie przed telewizorem, czy wie czym jest "Przegląd Sportowy", na pewno powie, że tak. Największy dziennik sportowy w tym kraju. Tymczasem jest mecz, komentuje go, któżby inny, Dariusz Szpakowski, chce błysnąć wiedzą. Nie, nie powoła się na "Przegląd". Zdanie rozpocznie od słów: "według Tygodnika Kibica" albo "jak wyliczył Tygodnik Kibica". Powoła się na gazetę, którą mało kto w tym kraju kojarzy, nie mówiąc już o kupowaniu. Postanowiłem sprawdzić, czym tak naprawdę jest ów rozsławiony przez sprawozdawcę tygodnik.

Na początku tej historii jest przyjaźń, która narodziła się w trudnej sytuacji życiowej. Jest rok 2002 i nowy szef sportu w TVP, Janusz Basałaj, postanawia odsunąć Szpakowskiego od komentowania spotkań. Wiadomo, brak meczów, gorsza pozycja w firmie, gorsze zarobki. Zależność jest prosta. Wtedy pomocną dłoń wyciąga Ryszard Drewniak - człowiek, który w 1995 roku pismo założył i do dziś jest w nim redaktorem naczelnym. Szpakowski z tygodnikiem nawiązuje współpracę i, jak wielu uważa, za tamten gest jest Drewniakowi wdzięczny do dziś. Przemysław Gajzler w swoim tekście na portalu dyskobolia.futbol.pl pisze: "Wdzięczność Szpakowskiego za ten gest odczuwamy do dziś i wychodzi nam ona bokiem. Wydawana w Opolu gazeta może liczyć na darmową reklamę podczas transmisji. Ale trzeba powiedzieć, że jej szef potrafi dbać o swoje interesy, wysyłając na sobie znany adres jakże potrzebne w czasie meczu statystyki.
Fragment tekstu z Weszlo.com
(o TVP i "Tygodniku Kibica):

Dzięki Dariuszowi Szpakowskiemu "Tygodnik Kibica" to najbardziej znana w Polsce gazeta, której nikt nie widział, a Ryszard Drewniak z "Tygodnika Kibica" to najbardziej znany w Polsce dziennikarz, którego tekstów nikt nie czytał. Jednak tym razem nie mamy zamiaru drwić z tej wyjątkowo obrzydliwiej kryptoreklamy, jaką w publicznej telewizji uskutecznia "Szpak". Mało tego - tym razem przyjrzymy się właśnie "TK" i to w dodatku artykułowi red. Drewniaka. Nadszedł bowiem ten dzień, gdy musimy napisać: brawo! Drewniak przeprowadził świetny wywiad z wiceministrem finansów, Jackiem Kapicą.


Szpakowski się myli, ale my go za te pomyłki kochamy (wywiad o komentatorach)


Umowa wzajemna
Współpracujący z "Tygodnikiem Kibica" dziennikarz w rozmowie ze mną potwierdza te informacje. - To jest taki barter. Przygotowujemy w gazecie unikalne statystyki, dogłębne analizy i przekazujemy je do TVP. Oni w ramach barteru przekazują to telewidzom w czasie meczu, zaznaczając oczywiście, że wszystko wyliczył "Tygodnik Kibica" - słyszę od niego w słuchawce. Dodaje, że współpraca została zapoczątkowana jakieś 7-8 lat temu. Ciekawe, to akurat wtedy gdy Szpakowski został na Woronicza przywrócony do łask. Mój rozmówca dwa razy prosi, by nie podawać jego nazwiska.

Dzwonię do Drewniaka. Odbiera, akurat mieli kolegium. W całej sprawie nie widzi nic kontrowersyjnego. - Ale przecież my istniejemy od 17 lat i nasze analizy dostarczy różnym mediom. Współpracowaliśmy też np. z Polskim Radiem oraz Canal Plus. I jeżeli ktoś z naszych odbiorców korzysta, to ma on obowiązek podania źródła, w przeciwnym razie nagina bowiem prawo prasowe. Gdy ktoś nasze informacje wykorzystuje cichaczem, nic się nie mówi. A jak ludzie z TVP mówią naszą nazwę, od razu są zarzuty, sugeruje się nam jakieś układy i układziki. Trochę to dziwne - przekonuje mnie Drewniak.
Dziennikarz,
współpracownik "TK"

- To jest taki barter. Przygotowujemy w gazecie unikalne statystyki, dogłębne analizy i przekazujemy je do TVP. Oni w ramach barteru przekazują to telewidzom w czasie meczu, zaznaczając oczywiście, że wszystko wyliczył "Tygodnik Kibica"


Dziennikarz TVP, będący blisko Szpakowskiego, też prosi o anonimowość. - Czy Szpakowski chce się Drewniakowi odwdzięczyć? Wiesz co, pierwszy raz słyszę o takiej teorii, uważam to za mało prawdopodobne. Napisz, że takie coś uważam za możliwe, ale jednocześnie sądzę, że gdyby doszło do jakiejkolwiek współpracy na linii TVP - "Tygodnik Kibica", to raczej nie koncentrowałoby się wokół Szpakowskiego - analizuje. Na Woronicza mówią mi, że od pewnego czasu komentatorzy "publicznej" na tygodnik już się tak nie powołują. Że jeszcze pół roku temu jedna osoba współpracująca i z "TK" i ze Szpakowskim, przygotowywała informacje, które ten wykorzystywał, komentując mecz. I potem słyszeliśmy z jego ust zdanie rozpoczynające się od słów: "Jak wyliczył Mariusz Gudebski z Tygodnika Kibica".
Wikipedia? A co to jest?
Może jest zatem inaczej? Może po prostu Szpakowski jest nieco na bakier z internetem, z możliwościami znalezienia i weryfikacji zawartych w nim informacji? Ciekawą historię, potwierdzającą tę tezę, opowiada mi inny dziennikarz, zarazem jego były współpracownik w TVP Sport: - Robiłem kiedyś materiał o pewnej mocnej reprezentacji, która mierzyła się z polską kadrą. To poszło na antenie, a on ten materiał zajawił. Jakiś czas później podchodzi do mnie Szpakowski i, wyraźnie zainteresowany, pyta mnie, skąd ja wziąłem tak ciekawe dane. A wiesz gdzie je znalazłem? Na Wikipedii. Mówię mu to, a on: - Na czym? Na czym? I ja tłumaczyłem, że to taka encyklopedia internetowa.


Dariusz Szpakowski - kiedy wreszcie nauczy się szanować kibiców?
Dziennikarz,
były współpracownik TVP

- Robiłem kiedyś materiał o pewnej mocnej reprezentacji, która mierzyła się z polską kadrą. To poszło na antenie, a on ten materiał zajawił. Jakiś czas później podchodzi do mnie Szpakowski i, wyraźnie zainteresowany, pyta mnie, skąd ja wziąłem tak ciekawe dane. A wiesz gdzie je znalazłem? Na Wikipedii. Mówię mu to, a on: - Na czym? Na czym? I ja tłumaczyłem, że to taka encyklopedia internetowa


Bliski współpracownik Szpakowskiego ma nieco inną opinię. - Z nim naprawdę nie jest tak źle jak piszą babole i inne portale. Kilkanaście razy widziałem jak szukał informacji na komputerze i szło mu to dość sprawnie. Potrafił w ten sposób się przygotować. Niedawno w ramach obowiązków służbowych oglądałem ważny mecz sprzed kilkunastu lat, który komentował. I wiesz co? Nie popełnił żadnego błędu.

Statystyki zobaczysz, ciekawie nie poczytasz
Opinia o "Tygodniku Kibica" jest dość jednoznaczna. Gazeta opiniotwórczo słabiutka, ale za to zawierająca szereg ciekawych, rzetelnie przygotowywanych statystyk i opracowań. Na pewno nie dla ludzi, którzy o sporcie chcą ciekawie poczytać. Ale już dla mających fioła na punkcie różnorakich zestawień - jak najbardziej. Jeszcze dwie ciekawostki. Pierwsza - czasami dochodziło do sporu o czyjąś tysięczną bramkę albo setny mecz w reprezentacji. Różne media podawały różne dane, potem okazywało się, że to właśnie "TK" miał rację. I druga rzecz, którą słyszę z kilku źródeł. Ludzie, z którymi gazeta rozmawia, nigdy nie chcą autoryzacji. Bo są przyzwyczajeni do tego, że ta niczego nie przeinaczy.

Biorę do ręki aktualny numer, który udało mi się nabyć w szóstym lub siódmym kiosku, jaki odwiedziłem. Masa statystyk, wszystko się zgadza. Najdłuższe serie Polski bez porażki w tym tysiącleciu? Na czele Jerzy Engel i 13 spotkań pod jego wodzą. Znajdziemy informacje o wszystkich meczach, które w reprezentacji zagrali Stefan Majewski, Józef Młynarczyk i Władysław Żmuda. Do tego piłka angielska - wszystkie mecze pucharu kraju, tabela wszech czasów, rozpiska wszystkich strzelców w każdym zespole. Długich artykułów na ciekawe tematy, takich do poczytania, niestety brak.

Pomogli kadrze Engela

- Ta gazeta jest fenomenem. Wychodzi w Opolu na całą Polskę a tworzona jest przez grupkę zapaleńców i statystyków. Opowiem ci zresztą taką fajną historię. Przed losowaniem eliminacji do mundialu w Korei FIFA rozstawiła nas w określonym koszyku. Ludzie z tygodnika wszystko przeanalizowali i doszli do wniosku, że powinniśmy być o koszyk wyżej, a spaść powinna Bułgaria. Poszliśmy z tym do Michała Listkiewicza, on interweniował, federacja błąd naprawiła i dalszy ciąg znasz. Po raz pierwszy od 16 lat awansowaliśmy na mundial - opowiada dziennikarz współpracujący z opolskim pismem.
Dziennikarz,
współpracownik "TK"

Przed losowaniem eliminacji do mundialu w Korei FIFA rozstawiła nas w określonym koszyku. Ludzie z tygodnika wszystko przeanalizowali i doszli do wniosku, że powinniśmy być o koszyk wyżej, a spaść powinna Bułgaria. Poszliśmy z tym do Michała Listkiewicza, on interweniował, federacja błąd i naprawiła i dalszy ciąg znasz. Po raz pierwszy od 16 lat awansowaliśmy na mundial


Na koniec sprzedaje mi jeszcze jedną historię. - Kiedyś spotkałem dziennikarza z Anglii i jakoś przy okazji pokazałem mu naszą gazetę. On był nią zachwycony. Tam były dokładne statystyki spotkań z trzeciej ligi angielskiej. Powiedział, że to jest niesamowite, bo tam, w ojczyźnie futbolu, takich gazet nie mają. Zresztą ja uważam, że w ogóle takich gazet nie ma.

Rekord? No nie żartujcie
Drewniak przekonuje, że jego gazeta, choć mówi się, że przeznaczona dla dziwaków, jest jednak bardzo potrzebna. Wspomina też pewną sytuację. - Pamiętam, jak jedna z polskich gazet napisała, że mecz jednej kolejki naszej ligi obejrzało na żywo ponad 100 tysięcy osób. I dodała, że to jest rekord. A ja pytam, rekord czego? My napisaliśmy, że to jest po prostu pierwsza taka sytuacja od dwudziestu paru lat, bo przecież kiedyś na mecze przychodziło więcej kibiców - tłumaczy. Dodaje, że swego czasu mistrz Izraela mógł grać od razu w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zadecydowała o tym jedna tysięczna punktu, co pokazuje, że statystyki w futbolu jednak mają znaczenie.

Teraz przed dziennikarzami tygodnika czas próby, Euro 2012. Trzeba będzie przygotować mnóstwo analiz, ale i nagroda może być godna. Jeśli wierzyć większości moich rozmówców, w zamian o opolskim piśmie usłyszą miliony Polaków. Bo rekordy oglądalności w czasie Euro są raczej gwarantowane.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...