
Ewa Kopacz przez kilka tygodni prosiła o debatę z Jarosławem Kaczyńskim, choć było oczywiste, że prezes się nie zgodzi. Choć szefowa PO zapewniała, że może debatować z Beatą Szydło zamiast z prezesem, ale robiła w tym kierunku żadnych konkretnych kroków. Teraz sztab Kopacz zgodził się na debatę, do ustalenia pozostają tylko kwestie techniczne i termin.
REKLAMA
Beata Szydło doczekała się odpowiedzi Ewy Kopacz. Szef sztabu PO Marcin Kierwiński zgodził się na telewizyjne starcie z kandydatką PO na premiera. Zaznaczył jednak, że nie ma możliwości, by do spotkania doszło w ostatni weekend przed wyborami, bo szefowa rządu będzie wtedy na szczycie przywódców Unii Europejskiej – podaje portal 300polityka.
To odpowiedź na zaproszenie wystosowane przez TVN24. Sztab PO proponuje, by odbyła się tylko jedna debata organizowana wspólnie przez trzy stacje telewizyjne. Tak było przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku oraz przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. Jednak już przed wyborami prezydenckimi w maju tego roku organizowano dwie debaty: jedną TVP i Polsatu, drugą TVN-u.
Poza tym do ustalenia pozostaje jeszcze cała masa szczegółów, o które negocjacje i cała organizacja debaty mogą się rozbić. W maju niewiele brakowało, a nie doszłoby do drugiej debaty Duda-Komorowski.
Zgoda na debatę to efekt trendów, które widać w sondażach. Platforma chce przyspieszyć wzrost, który zaczyna być widoczny, a PiS chce odwrócić powolny spadek i przełamać impas, w którym kampania jest od kilku dni. Z jednej strony Ewa Kopacz będzie łatwym celem, bo ma na plecach ciężar ośmiu lat rządów PO. Z drugiej strony ma większe doświadczenie i nieco więcej charyzmy, niż bezbarwna Szydło. Pisałem o tym w naTemat, argumentując, że w interesie Ewy Kopacz jest zgodzić się na debatę.
To będzie zdecydowanie najważniejsze polityczne starcie tej jesieni. Może nie doprowadzi do zamiany miejsc PO i PiS, ale może znacząco zmniejszyć dystans między partiami i umożliwić powstanie koalicji anty-PiS-owskiej. Z drugiej strony może wynieść PiS do samodzielnych rządów. Teraz wszystko w rękach kandydatek i ich sztabów.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
