Prof. Grzegorz Kołodko: „Sejm bez lewicy, to jak mańkut bez lewej ręki”
Prof. Grzegorz Kołodko: „Sejm bez lewicy, to jak mańkut bez lewej ręki” Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Barbara Nowacka, nowa twarz Zjednoczonej Lewicy wciąż budzi emocje polityków i dziennikarzy. Gość „Faktów po Faktach” prof. Grzegorz Kołodko skomentował ten wybór. Jego zdaniem, potrzebna jest choć częściowa zmiana pokoleń. Chodzi bowiem o „4P: prawdę, postęp, Polskę i przyszłość”. Tak dobrego zdania nie ma za to o Ryszardzie Petru. "To ekstremista!".

REKLAMA
Barbara Nowacka? Bardzo przystępna kobieta. Myślę, że może jej się udać (sprawić by ZL uzyskała wynik dwucyfrowy – red.), bo wypowiada się sensownie. Ja sobie to bardzo cenię – stwierdził prof. Kołodko. W jego opinii Barbara Nowacka to dobra zmiana, ponieważ jest nadzieja, że uda jej się przekonać do siebie większą rzeszę Polaków, niż Januszowi Palikotowi i Leszkowi Millerowi.
Prof. Kołodko stwierdził także, że Zjednoczona Lewica może kontynuować dobrą tradycję SLD-PSL, za czasów której on sam czterokrotnie był wicepremierem i ministrem finansów. – Wcześniejsza koalicja była dobra, Polska szła jak burza do przodu i w jakimś stopniu jest to teraz do powtórzenia. Przyświecało nam wówczas 3P: prawda, postęp i Polska.
Jednak zdaniem Kołodki zmiana pokoleniowa jest potrzebna. – Jako belfer i ojciec wspaniałych córek, jestem zdecydowanie za tym żeby młodzi doszli do władzy. Należałoby więc dodać do 3P, czwarte – przyszłość – zaznaczył. Dodał także, że chętnie widziałby na stanowisku premiera osobę 40-letnią.
Profesor także raczej wzbraniałby się przed oddawaniem głosu na „ekstremistów”, za których uznał Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego i Ryszarda Petru. Jego zdaniem ten ostatni z nowoczesnością ma niewiele wspólnego. – Lepiej wybrać partię z głównego nurtu, a lewica ma najczystsze konto.
Kołodko nie wyobraża sobie także polskiego parlamentu bez lewicy – Sejm bez lewicy byłby jak mańkut bez lewej ręki – stwierdził.
Profesor został spytany także o kwestię przyjęcia uchodźców do Polski. – Nie można się do nich odwrócić plecami, oni już tu są. Należy ich przyjąć. 5 tys., 12 tys., nawet kilkadziesiąt tysięcy nic nie zmieni. Nie można się ich bać się, należy się na nich otworzyć. Oni nie są zagrożeniem, należałoby raczej pomyśleć jak wykorzystać ich na korzyść polski” – podsumował.

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl