Janusz Korwin Mikke jest zwolennikiem limitów jednego promila dla mężczyzn i 0,6 dla kobiet.
Janusz Korwin Mikke jest zwolennikiem limitów jednego promila dla mężczyzn i 0,6 dla kobiet. FOT. WOJCIECH SURDZIEL / AGENCJA GAZETA

Janusz Korwin Mikke słynie z ostrego i niekoniecznie przemyślanego języka wypowiedzi. Ostatnio zszokował swą wypowiedzią, że to nie jazda pod wpływem alkoholu jest powodem śmiertelnych wypadków lecz...zły stan dróg. Polityk jakby sobie nie zdawał sprawy, że codziennie 6 osób to ofiary pijanych kierowców.

REKLAMA
W rozmowie w III Programie Polskiego Radia, lider partii KORWiN podkreślał, że więcej wypadków drogowych w Polsce powodują trzeźwi kierowcy niż pijani. Podał też przykład, że w Australii kierowcy "na podwójnym gazie" jadą poboczem ze światłami awaryjnymi z prędkością nieprzekraczającą 30 km/h. Polityk postulował limit promila alkoholu we krwi dla mężczyzn i 0,6 dla kobiet. Sam również przyznał się do prowadzenia po kieliszku.
Janusz Korwin Mikke

Próbowałem jazdy po dwóch butelkach wina i tzw. małpce. Szło mi całkiem nieźle.

Oto pięć powodów, dlaczego nie warto ufać słowom Korwina.

5. Statystyki nie kłamią


Statystyki często są podawane w wybiórczy sposób lub niewiele mówią. Tym razem jednak trudno powiedzieć coś takiego. W Polsce policja rocznie zatrzymuje ponad 150 tys. pijanych kierowców. Powodują oni około 2 tys. wypadków, w których ginie pół tysiąca osób. Kolejny tysiąc to ranni.

4. Koncentracja obniżona

Statystyki nie przekonują? To może przypomnijmy sobie, jak zachowujemy się "po małym". Jesteśmy bardziej wylewni i rozmowni, ale... cóż, do najsprawniejszych koordynacyjnie... Tak prezentuje się tabela zależności wypitego alkoholu na prowadzenia pojazdów.

0,1 promila - rozproszona uwaga
0,2 promila - dłuższe spostrzeganie
0,3 promila - drobne zaburzenia równowagi i koordynacji, gorsze spostrzeganie kształtów przedmiotów w oddali, obniżona zdolność dostrzegania ruchomych źródeł światła
0,4 promila - opóźnienie czasu reakcji, zmniejszona sprawność motoryczna, wydłużenie czasu adaptacji oka do ciemności
0,5 promila - zmniejszenie zdolności rozpoznawania sytuacji, pobudliwość, upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej, pogorszenie ostrości widzenia i oceny odległości
0,6 promila - błędna ocena własnych możliwości, znaczne obniżenie samokontroli i koncentracji, nadmierna pobudliwość
0,8 promila - zdecydowane osłabienie koordynacji mięśniowej i zdolności prowadzenia pojazdu
1-2 promile - zaburzenia koordynacji mięśniowej i równowagi, osłabienie sprawności intelektualnej i pamięci, brawura, opóźnienie czasu reakcji, wahania nastroju (euforia, agresja), wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca

3. Ubezpieczyciel nie zwróci kosztów

Kolejną kwestią są ubezpieczenia, w wielu krajach są wyższe limity dopuszczalnego stężenia alkoholu, ale nie zawsze uznają je ubezpieczyciele. Oznacza to długą batalię z funduszem lub potężne koszty. Obecnie, zgodnie z ustawą, ubezpieczyciel jest zobowiązany do likwidowania szkód na zdrowiu do wartości nawet 5 mln euro i na mieniu do wysokości 1 mln. W przypadku kolizji na "podwójnym gazie" możemy płacić do końca życia rentę lub opłatę rehabilitacyjną ewentualnemu poszkodowanemu. O zniszczeniach mienia już nie wspominając.

2. Surowe konsekwencje prawne

Konsekwencje wypadku, jak i prowadzenia po pijaku (chyba, że w pomyśle Korwina jest również złagodzenie kar) są surowe. Karany jest kierowca, a nawet właściciel lub użytkownik samochodu, jeżeli świadomie użyczył auto osobie nietrzeźwej. Za samą jazdę "na podwójnym gazie" grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, grzywna i odebranie prawka na okres od roku do 10 lat. Niewesoło, ale to dopiero wypadek lub spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym mogą się źle skończyć dla kierowcy. Tu kary mogą wynieść nawet 15 lat.

1. Wyrzuty sumienia

Film ukazujący wpływ alkoholu na prowadzenie samochodu z kanału Youtube: Don't Drink + Drive 2013.

Może "Krul" Korwin nie ma problemów z jazdą po dwóch butelkach wina i małpce, ale tak naprawdę prawdopodobieństwo wypadku diametralnie wzrasta (wystarczy zobaczyć filmik). Powodując wypadek pod wpływem alkoholu prawdopodobnie do końca życia będzie zadręczało nas pytanie: "a co gdybym nie wypił tego dnia". Lepiej więc spokojnie i trzeźwo dojechać do celu.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl