Petru o wycieku maili: Stonoga dopuścił się przestępstwa, by je uzyskać

Ryszard Petru jest przekonany, że nie zaszkodzą mu rewelacje Zbigniewa Stonogi.
Ryszard Petru jest przekonany, że nie zaszkodzą mu rewelacje Zbigniewa Stonogi. Fot. Jan Kowalski / Agencja Gazeta
Biznesmen i polityczny awanturnik Zbigniew Stonoga ujawnił kilka tysięcy maili .Nowoczesnej. – To informacje pochodzące z przestępstwa, one nie mogą nikomu zaszkodzić. Poza tym Zbigniew Stonoga sam mógł preparować maile, mógł je zmieniać – mówi w "Bez autoryzacji" Petru.


Zaszkodzi panu publikacja maili?

To informacje pochodzące z przestępstwa, one nie mogą nikomu zaszkodzić. Poza tym Zbigniew Stonoga sam mógł preparować maile, mógł je zmieniać. Nie mamy pewności, czy to, co ujawnił jest prawdziwe. Nie jesteśmy też w stanie sprawdzić co zostało spreparowane, a co nie.


Na pewno będziemy zastanawiać się nad podjęciem kroków prawnych, bo włamanie to przestępstwo. Nie miałem jeszcze czasu dokładnie tego przejrzeć, bo dowiedziałem się o tym w nocy. Ale zwracam uwagę, że pan Stonoga nie jest osobą najbardziej wiarygodną.


To, czy dowody pochodzą z przestępstwa jest ważne w sądzie, ale dla opinii publicznej to się nie liczy. Ludzie widzą tylko, jak pana konkurenci piszą, że były nieprawidłowości przy finansowaniu waszej kampanii.

Tutaj sprawa jest prosta. Pozwałem w trybie wyborczym Pawła Tanajno, dzisiaj wyślemy wniosek. Nie ma żadnych nieprawidłowości. Pozwani zostaną także inni, którzy będą mówić nieprawdę.

Pojawia się wątek, że na waszej stronie nie było odpowiedniej informacji, na które konto trafiają pieniądze z wpłat internetowych.

To nieprawda. Wszystko, co robimy musi być zgodne z wytycznymi PKW. Była sytuacja, że czekaliśmy trochę, aż PKW zgodzi się na płatności przez PayU. Ale teraz już nie ma żadnego problemu.

Czyli środki, które wpłacono na Fundację Nowoczesna nie biorą udziału w finansowaniu kampanii?

Nie, bo nie mogą.

Drugi wątek to układanie programu. Szczyciliście się tym, że powstawał podczas konwencji, były ogromne konsultacje społeczne, a tymczasem z tych maili wynika, że kolejne postulaty były dopisywane przez pana współpracowników podczas wymiany maili.

Ale przecież to zawsze tak jest, że powstają pomysły, projekty, a później trzeba to zebrać do kupy. Czasami ludzie mają sprzeczne pomysły, wtedy trzeba podjąć decyzję.

Stonoga jakiś czas temu odgrażał się, że ma swoich ludzi we wszystkich partiach. Nie boi się pan, że te maile wyciekły od pana współpracowników?

Nie mam pojęcia, nie jestem ABW. Nie jestem w stanie sprawdzić takich rzeczy. To w ogóle pytanie o bezpieczeństwo prowadzenia kampanii. Jeśli ktoś spreparuje maile, albo włamie mi się na skrzynkę, to co wtedy? Pojawia się pytanie, czy w ramach kampanii nie powinien być ktoś, kto tych rzeczy pilnuje, dba o bezpieczeństwo kraju. A pan Stonoga, wydaje mi się, nie jest najbardziej wiarygodną postacią polskiej sceny politycznej.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl