
Prof. Tadeusz Sławek, anglista i polonista, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" nie oszczędza uczelni wyższych, które obwinia za brak życiowej zaradności młodych ludzi. Przekonuje, że żyjemy w świecie, w którym najważniejsze jest znalezienie pracy, a to według niego nasz główny problem.
REKLAMA
– Wydaje mi się, że spora część tego, co nazywam chorobami Europy, polega na bierności i bierze się z pogodzenia ze status quo. Niczego nie chcemy zmieniać i w związku z tym czujemy się zwolnieni z krytycznej refleksji – powiedział prof. Sławek. – Sporo winy za ten stan ponosi system edukacji, bo szkoła zapomniała, czym ma być i stała się tylko etapem przygotowania do podjęcia pracy zawodowej.
Były rektor Uniwersytetu Śląskiego jest przekonany, że uczelnie nie przygotowują ludzi do dorosłego życia. Z powodu zawodowych specjalizacji nie potrafią oni radzić sobie z często trudną rzeczywistością. – Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że robimy krzywdę młodemu człowiekowi, który wzrasta w terrorze rynku pracy. To nieludzkie wymagać od szesnastolatka, żeby już wiedział, kim chce w życiu być.
Sławek krytykuje podejście, zakładające, że bezrobocie stygmatyzuje, a osoby, które nie mają lub tracą pracę, są nieudacznikami lub niebieskimi ptakami. Sam nie ucieka od tego, że wykonywanie jakiegoś zajęcia ma ogromne znaczenie, ale nie jest najważniejsze. – Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zamiast wychowywać ludzi do samodzielności, podpowiadamy im gotowe recepty: "Tutaj masz rynek, te profesje są bezpieczne, pójdziesz w tę stronę i właściwie wszystko będzie OK" – mówi.
Za sytuację wini też polityków, którzy nie mają prawdziwej wizji, ale jej karykaturę. Przekonuje, że PiS wygrywając wybory niczego nie zmieni, bo "proponuje rozwiązania wstecz". Z kolei Platforma Obywatelska wmawia jedynie strach przed prawicą. – O to mam pretensje do Donalda Tuska, który przez lata swoich rządów uśpił wrażliwość intelektualną swojej partii – dodaje.
Źródło: katowice.wyborcza.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
