
Główni przeciwnicy: PO i PiS mają zamiar wydać po 30 mln zł na kampanie wyborcze. Spora część środków pochodzi z banków – obie partie zaciągnęły kredyty. Dotyczy to również Zjednoczonej Lewicy i .Nowoczesnej. Politycy korzystają też z pomocy swoich sympatyków.
REKLAMA
Partie biorą spore kredyty – PO 20 mln zł, PiS - 6 mln, z kolei Zjednoczona Lewica – 1,5 mln, a Nowoczesna 2 mln. Najwięcej wydają one na kampanię telewizyjną. Szacuje się, że pierwsza z nich zapłaci za nią 6 mln zł.
Jeśli chodzi o Zjednoczoną Lewicę, członkowie koalicji poniosą koszty w sumie 6 - 7 mln zł. Partia szykuje się na ostatni tydzień kampanii, który jest najdroższy. .Nowoczesna natomiast na kampanię centralną przeznaczy 4,5 mln zł – tyle uzbierała, dzięki m.in. wpłatom kandydatów (jedynki płaciły po 30 tys. zł), najwięcej jednak zawdzięcza sympatykom, którzy na konto partii przelali 800 tys. Pieniądze idą na ulotki, konwencje, kongresy, kampanię internetową, telewizyjną i radiową.
Najmniejsze koszty poniesie Partia Razem, bo zaledwie 300 tys. zł. – Większość pieniędzy poszła na plakaty, ulotki, nagłośnienie, namioty, wszystko to, co potrzebne jest do prowadzenia kampanii na ulicy – powiedziała Katarzyna Paprota, rzeczniczka Razem. – Staramy się, aby każdy, bez względu na stan portfela, mógł uczestniczyć w kampanii – dodaje.
Wszystkie partie, jak widać, zbierają siły do ostatniego etapu kampanii wyborczej. Został jeszcze tydzień. Polityczni konkurenci zarzucają Ryszardowi Petru i .Nowoczesnej nieprawidłowości przy zbieraniu środków. – Wszystko, co robimy musi być zgodne z wytycznymi PKW. Była sytuacja, że czekaliśmy trochę, aż PKW zgodzi się na płatności przez PayU. Ale teraz już nie ma żadnego problemu – zapewniał Petru w rozmowie z naTemat.
Źródło: wyborcza.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
