
19-letni student, uczestnik feralnej zabawy inaugurującej rok akademicki na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, zmarł w szpitalu. Z powodu licznych obrażeń nie udało się go uratować. Pierwszą ofiarą tragicznego zdarzenia była 24-latka – ta prawdopodobnie się udusiła.
REKLAMA
Chłopak został stratowany przez spanikowany tłum, który próbował wydostać się z zamkniętego przejścia. Nie wiadomo dlaczego doszło do jego blokady – młodzi ludzie stłoczyli się tam, wchodząc i wychodząc z dwóch stron.
Jak pisaliśmy w naTemat, początkowo była mowa o sześciu rannych, teraz okazuje się, że w bydgoskich szpitalach przebywa kilkanaście osób. Uniwersytet, zgodnie z sugestią Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Leny Kolarskiej - Babińskiej w czwartek, dzień po tragedii, wszczął wewnętrzne postępowanie. Rzecznik UTP, Mieczysław Naparty przekazał informację, że do tragedii doszło z powodu licznych nieprawidłowości. M.in. że o feralnej w skutkach imprezie nie powiadomiono policji.
Mówi się, że odpowiedzialność za chaos może ponosić ochrona. Zatrudniona grupa, która miała dbać o bezpieczeństwo studentów, zaprzecza jakoby zawiniła. W budynkach Uniwersytetu przebywało łącznie ok. 700 – 800 osób. Wszelkie okoliczność zajścia bada już bydgoska prokuratura.
Źródło: tvn24.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
