
Słabość kandydatek PO i PiS to szansa dla reszty stawki. – Pozostali na pewno będą robić wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Najbardziej spektakularnych, ekscytujących, ale też brutalnych zagrań można się spodziewać ze strony Korwina i Kukiza – mówi w "Bez autoryzacji" dr Marek Migalski, politolog i były poseł do PE wybrany z list PiS.
REKLAMA
Oglądając wczorajszą debatę wyborcy z nadzieją spojrzeli na wtorek i debatę innych komitetów, czy też Beata Szydło i Ewa Kopacz przekonały ich do swoich partii?
Myślę, że przede wszystkim widzowie zatęsknili za danym sporem Tusk-Kaczyński. Można sobie wyobrazić, że gdyby tam byli ci, którzy swoimi kaprysami uczynili je kandydatkami, debata nawet w tej formule byłaby o wiele ciekawsza. Tęsknimy za prawdziwymi politykami.
Wczoraj panie miały okazję absolutnie zdominować scenę polityczną, potwierdzić duopol, wzmocnić bipolaryzację. I straciły tę okazję. To, co mówiły, to, jak mówiły, jak się zachowywały bardzo szybko zniechęciło do oglądania tych, którzy byli głównym celem: słabo poinformowani wyborcy (LIVs, czyli Low Information Voters) i niezdecydowani. Oni po prostu po pierwszym kwadransie przełączyli to na "M jak Miłość" albo coś jeszcze ciekawszego.
Jestem przekonany, że oglądalność spadała w trakcie debaty. Przesadza Leszek Miller pisząc na Twitterze, że debatę Kopacz-Szydło wygrała Barbara Nowacka, ale jest w tym trochę prawdy. Dzisiaj ludzie usiądą przed telewizorami, żeby sprawdzić, czy jest alternatywa dla tych dwóch pań, które wczoraj tak ich zanudziły.
Nowe partie będą starały się dzisiaj wykorzystać okazję? Będą ostre zagrania? Wczoraj w "Tomasz Lis na żywo" słabo wypadła przedstawicielka Razem, a przecież ten program ogląda kilkakrotnie więcej osób, niż głosuje na tę partię.
Na pewno będą ostre zagrania. Partia Razem jest poza konkurencją, wiedzą, że przegrywają, są niedoświadczeni. Nie chcę się znęcać nad nimi, ale oni nie odgrywają żadnej roli. PSL będzie się pozycjonował jako stateczna partia, ale pozostali na pewno będą robić wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Najbardziej spektakularnych, ekscytujących, ale też brutalnych zagrań można się spodziewać ze strony Korwina i Kukiza.
Oni mają taki elektorat, który znajduje radość w tym, że ich liderzy "masakrują" konkurentów, czyli tak naprawdę się wygłupiają. W trudniejszej sytuacji są .Nowoczesna i Zjednoczona Lewica, bo też muszą pokazać, że są alternatywą dla tych dwóch nudnych, zgranych partii, choć nie takimi środkami. Jestem przekonany, że te cztery partie wykorzystają szansę, nie zmarnują jej tak, jak zrobiły to Kopacz i Szydło.
To odwróćmy pytanie: co mogą zrobić liderki PO i PiS, żeby nie było powtórki z wczoraj?
Nie jest rolą komentatora doradzanie politykom. Ale na pewno muszą znaleźć sposób, by nie zanudzić ludzi i by nie zostać zepchniętym na dalszy plan. By nie być tłem dla mniejszych partii. To dylemat między byciem energetycznym a byciem histerycznym oraz między byciem spokojnym i statecznym a byciem nudnym.
Na pewno dojdzie do ataków między Kukizem a Korwinem, bo żyją z tego samego elektoratu. Podobnie z .Nowoczesną i Lewicą. Ale głównym obiektem ataków ze strony wszystkich będą te dwie panie.
Te dwie debaty nie zmienią nic w układzie PO-PiS, ale na ile są walką o być albo nie być pozostałych komitetów?
Nie do końca podzielam pana opinię, że te debaty nie zmienią nic między PO a PiS. Oczywiście nie chodzi o to, że PO wyjdzie na prowadzenie, ale PO chce zmniejszyć dystans. Wczoraj Ewa Kopacz nie wykorzystała szansy, bo pojedynek był na remis, a Kopacz musiałaby go wygrać. Dzisiaj także Beata Szydło musi utrzymać dystans do PO.
Ale rzeczywiście debata jest kluczowa dla reszty. W polskich warunkach 1 proc. poparcia to ok. 150 tys. głosów. Jeśli debatę będzie oglądało 5 mln ludzi, to będzie ok. 500 tys. niezdecydowanych. Więc bardzo łatwo pozyskać tutaj 1-2 proc. Dzisiaj wieczorem mogą rozstrzygnąć się losy mniejszych partii, bo poza Razem wszystkie balansują na granicy progu. Im może zabraknąć do tych 5 czy 8 proc. kilku-kilkunastu tysięcy głosów. Nie będzie lepszej okazji niż dzisiejsza debata.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
