W jednym z belgijskich obozów dla uchodźców odnotowano gruźlicę.
W jednym z belgijskich obozów dla uchodźców odnotowano gruźlicę. Fot. Shutterstock.com

Jarosław Kaczyński i prezydent Andrzej Duda dostali dowód na to, przed czym ostrzegali w ostatnich dniach. W belgijskim ośrodku dla uchodźców właśnie odnotowano pierwszy przypadek gruźlicy. Jak informują tamtejsze media, chorego mężczyznę odizolowano długo po tym, gdy przybył do Europy, bo służby nie badały wszystkich, a jedynie... losowo wybraną próbę przybyszów.

REKLAMA
Takie "sondażowe" podejście to główny powód oburzenia, które wybuchło nie tylko w zaniepokojonym zagrożeniem epidemiologicznym społeczeństwie Belgii, ale także wśród władz miasteczek, które zorganizowały na swoich terenach obozy dla uchodźców. Przypadek gruźlicy, o którym dziś mowa został odnotowany w Koksijde, którego burmistrz Marc Vanden Bussche już nie pozostawił suchej nitki na władzach centralnych. - Wierzyliśmy, że wszyscy, którzy do nas trafią będą przebadani - oburza się w rozmowie z belgijskimi mediami.
Samorządowcy, którzy przyjęli uchodźców uważają, iż rząd w Brukseli nadużył zaufania społecznego. Dotąd zapewniano bowiem, że nawet jeśli chorzy przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Belgii trafiają, to szybko udzielana jest im profesjonalna pomoc. Obozy dla uchodźców miały być miejscami wypełnionymi tylko osobami zdrowymi.
Wart uwagi jest jednak także fakt, iż ten skandal, choć budzi w Belgii wielkie emocje, nie jest bynajmniej wykorzystywany jako argument do ataku na uchodźców, czy odmawiania im pomocy. Belgów oburza dziś raczej indolencja ich służb w tym, jak kryzys migracyjny jest rozwiązywany.
Komentarze dotyczące tej sprawy są więc nieco inne niż te, które polska prawica wygłaszała, gdy kilka dni temu Jarosław Kaczyński przewidywał takie zagrożenie epidemiologiczne. – Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie: cholera na wyspach greckich, dyzenteria w Wiedniu, różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki... – wyliczał nieco przesadnie prezes PiS. Nawet on dodał jednak, iż ewentualne choroby uchodźców nie mogą być powodem do ich dyskryminacji.
Później słowa swojego szefa potwierdził także prezydent Andrzej Duda, który w wywiadzie udzielonym TVN również podnosił kwestię ewentualnych epidemii, które przybysze z dotkniętych biedą i wojnami regionów mogą do nas przynieść. Słowa te odbiły się szerokim echem na świecie po tym, gdy międzynarodowe agencje streściły wywiad tytułem "Polski prezydent ostrzega, że migranci mogą przynieść epidemię".
W dyskusji w tej sprawie ważne są też statystyki i proporcje. Wszyscy ci, którzy zaczną obawiać się, że jeden przypadek chorego na gruźlicę w Belgii może zagrozić zdrowiu Polaków powinni mieć świadomość, iż w naszym kraju rocznie odnotowuje się... kilka tysięcy takich zachorowań. Ostatnie pełne dane pochodzą z 2013 roku, gdy przypadków gruźlicy w Polsce zarejestrowano 7250.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

Źródło: LeSoir.be / rtbf.be