W Polsce jest kilkudziesięciu takich hodowców
W Polsce jest kilkudziesięciu takich hodowców Fot. Screen/Facebook/Dominik Kędziak

Dominik Kędziak ma 20 lat i od sześciu jest wielkim pasjonatem hodowania gigantycznych dyń. Już dwa razy pobił rekord Polski, w tym kilka tygodni temu swój własny z ubiegłego roku. Jego tegoroczna rekordzistka, Adelajda, waży 648 kg. ”Wyhodowanie takiej dyni to ciężka praca” – mówi naTemat.

REKLAMA
Gdzie pan trzyma Adelajdę?
Jeszcze jest u mnie. Schowana w pomieszczeniu pod dachem, w budynku gospodarczym. 31 października jedzie do Lubina na Halloween. Będzie atrakcją w centrum handlowym, będzie można ją zobaczyć, zrobić zdjęcie. A potem będzie dyniobicie. Dynia zostanie przemielona na paszę dla zwierząt jako miąższ. Do spożycia nie jest dobra. Nie ma tak dobrego smaku jak mała. A nasionami będę się dzielił z innymi hodowcami i będę je sprzedawał.
Widziałam, że sprzedaje je pan na Allegro. Jedno nasionko 24 zł.
Tak, to z ubiegłorocznej dyni, która ważyła 598 kg. Tegoroczne nasiona wystawię dopiero zimą. Mam jeszcze jedną dynię, która waży 511 kg.
Ile wyjdzie z jednej dyni?
Z tamtej było 300 nasion. Dobrych, po selekcji. Ogólnie może być od 100 do 400. Wszystkich nigdy nie uda się sprzedać, ale sprzedają się.
logo
Poszukiwanie nasion Fot. Facebook/Dominik Kędziak
A pan skąd bierze nasiona?
Kupuję od hodowców głównie w USA. To oni zapoczątkowali takie hobby, można powiedzieć, że nawet sport. Jest strona Big Pumpkins. Tam hodowcy prowadzą blogi, są opisy, ich wyniki, zdjęcia. Bardzo łatwo jest nawiązać z nimi kontakt. Ja kupuję przeważnie nasiona takich dyń, które ważą po 900 kg.
Ile nasion trzeba kupić, żeby mieć takie efekty?
Dosłownie kilka. Jedno nasiono kosztuje 50 dolarów. Jest ryzyko, że nie wzejdzie. Raz mi się tak zdarzyło. Ale jeśli stworzy się odpowiednie warunki, nie powinno być problemów.
I co dalej?
Na początku kwietnia wsadzam nasiono do doniczki i trzymam w domu. Jak wykiełkuje, po dwóch, trzech tygodniach wysadzam roślinę do ziemi. Pod tunel foliowy. A potem jest już codzienna opieka.
logo
Oto serwis hodowców dyń olbrzymich Screen/pumpkin.pl
Co jest najważniejsze?
Cztery rzeczy. Dobra gleba, dobre nasiona, ciężka praca i szczęście.
Ciężka praca?
Tak. Dokarmianie dolistne, nawożenie, cieniowanie przed ostrym słońcem, podlewanie. W ogóle odpowiednie prowadzenie dyni. Selekcja jednego owocu na krzaku. Latem na dwa dni dynia potrzebuje około 300 litrów wody. Na dobę może przyrastać od 10 do 20 kg.
???
Tak, bardzo to widać. Na przykład przykrywam dynię materiałem i na drugi dzień widzę, jak bardzo ten materiał jest naciągnięty i dynia jest znacznie większa. Codziennie dynia jest mierzona, jej obwód. Są specjalne tabele przeliczeniowe, które opracowali Amerykanie. Dzięki nim można oszacować wagę. Dynia rośnie od początku lipca do września. Sam owoc – trzy miesiące. Z krzakiem pół roku.
A potem są konkursy. Jak pan jedzie z taką dynią przez pół Polski?
Jest podnoszona na specjalnej uprzęży z pasów, żeby jej nie skaleczyć, bo nie może być uszkodzona. Pod nią podstawiana jest paleta. A potem wieziemy ją samochodem dostawczym.
logo
Załadunek dyni Fot. Dominik Kędziak/prywatne
Skąd takie hobby u 20-letniego człowieka?
Z zawodu jestem piekarzem. Pracuję w lokalnej piekarni. To moje hobby od 14 roku życia. Zobaczyłem raz w telewizji takich hodowców i chciałem spróbować. Zakupiłem pierwsza nasiona. Postawiłem sobie cel – 100 kg. I udało mi się osiągnąć 270 kg. Byłem bardzo zaskoczony. Kolejny rok trochę zaniedbałem i dynia była mniejsza, 234 kg. Ale wtedy pojawiła się determinacja, większe zmotywowanie. I osiągnąłem 598 kg.
logo
Ubiegłoroczna rekordzistka Fot. Facebook/Dominik Kędziak
Na czym polega determinacja w hodowaniu dyni?
Codzienne poświęcanie jej swojego czasu. To hobby i pasja.
Koliduje z pracą?
W moim przypadku tak, bo podlewać można tylko wcześnie rano lub późnym wieczorem. A ja pracuję również na noce. Bywało, że kończyłem pracę o 3-4 nad ranem i jak wracałem, jeszcze dwie godziny spędzałem przy dyni rezygnując ze snu.
Ilu jest takich hodowców w Polsce?
Kilkudziesięciu. Można powiedzieć, że czołówka dobrze się zna. Mamy grupę na Facebooku i wymieniamy się informacjami, nasionami, zdjęciami. Każdy chce pobić przede wszystkim swój własny rekord.
Zaprzyjaźnia się pan z dynią?
Na pewno się z nią rozmawia. Trzeba dobrze się do niej odnosić. Głaszcze się taką dynię. A przed konkursem nadaje się jej imię. W tym roku była Adelajda. W ubiegłym roku Karolina. Na cześć mojej dziewczyny.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl