Szef sztabu PiS Stanisław Karczewski przekonuje, że pod TVP doszło do prowokacji wymierzonej w Beatę Szydło.
Szef sztabu PiS Stanisław Karczewski przekonuje, że pod TVP doszło do prowokacji wymierzonej w Beatę Szydło. Fot. facebook.com/BeataSzydlo

Przed wtorkową debatą doszło do przepychanek między ochroną i BOR a sztabowcami Beaty Szydło. – Ja już teraz jestem przekonany o tym, że to była prowokacja – mówi w "Bez autoryzacji" szef sztabu PiS Stanisław Karczewski. – To jeszcze bardziej zmobilizowało panią Szydło, ta prowokacja przyniosła skutek odwrotny do zamierzonego – dodaje.

REKLAMA
Chciałem porozmawiać o zajściach pod TVP, bo cały czas strony przedstawiają różne wersje i przekonują, że to ta ich jest prawdziwa.
My o tym już nie mówimy, tylko dziennikarze mówią.
Pracownicy sztabu PiS nadal piszą o tym na Twitterze.
Jeśli jesteśmy zaczepiani, to odpowiadamy.
Telewizja Polska zarzuca wam, że chcieliście zmienić ustalenia na kilka godzin przed debatą?
Chcieliśmy zmienić czy zmieniliśmy?
PiS chciał je zmienić, prosząc o dodatkowe wejściówki, które pozwalały na uniknięcie kontroli. Czy tam mogło być spokojniej?
Tak, mogło być spokojniej, gdyby ochroniarze zachowywali się w sposób właściwy. My od razu po wyjściu z naszego autobusu, jeszcze przed wejściem do budynku, zostaliśmy w sposób agresywny, brutalny, zatrzymani. Byłem tam i widziałem to. W dodatku byłem zatrzymywany i odpychany przez pracowników ochrony. To jest skandal, proszę pana, że szef sztabu był tak traktowany.
Na zdjęciach, które widziałem dzisiaj rano...
Te zdjęcia nie oddają sytuacji.
Chodzi mi o nagrania z kamer TVN24.
No dobrze, zdjęcia nie oddają wszystkiego. Ale na tych zdjęciach widać, jak ochroniarz próbuje w brutalny sposób zaatakować dziewczynę z naszego sztabu i pan Łapiński [zastępca rzecznika PiS - przyp. naTemat] staje w jej obronie. To była skandaliczna, niedopuszczalna sytuacja. Gdybyśmy wiedzieli, że tak zostanie potraktowany sztab, nie wiem, jaka byłaby nasza reakcja.
Na pewno zastanawialibyśmy się co zrobić, czy w ogóle brać udział w debacie. Zostaliśmy narażeni na brutalny atak ochrony. To była prowokacja, podobna do tej, jaka miała miejsce podczas debaty Andrzeja Dudy i Komorowskiego. Taka sama prowokacja. Ja już teraz jestem przekonany o tym, że to była prowokacja.
Myśli pan, że to się stało na polecenie kierownictwa TVP?
Nie wiem, nie mam żadnych dowodów na to, kto ją organizował, ale to na pewno była prowokacja.
Czy poza żądaniem wyjaśnień od TVP planujecie też podjąć kroki prawne, zgłosić sprawę na prokuraturę?
Czekamy na wyjaśnienia.
Czy pani Beata Szydło mówiła, że te zajścia jakoś wpłynęły na jej samopoczucie, na jej formę w debacie?
Udało jej się zachować spokój. To jeszcze bardziej zmobilizowało panią Szydło, ta prowokacja przyniosła skutek odwrotny do zamierzonego przez autorów tej prowokacji.
Część prawicowych komentatorów przekonuje, że te zajścia to ostateczny argument za tym, żeby po wyborach wymienić kierownictwo TVP. Pan uważa, że oni nie powinni dalej sprawować swojej misji?
Jestem szefem sztabu wyborczego, nie wypowiadam się w tych kwestiach.
Czy udało się panu zrealizować wszystkie założenia, które przyjął pan, kiedy zostawał pan szefem sztabu PiS?
Proszę to pytanie zadać 25 października o godz. 21.30.
Dobrze, mam w takim razie nadzieję, że uda nam się spotkać w sztabie i porozmawiać.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl