Nauczka od „emeryta Cugowskiego”. 3 miliony Polaków na własne życzenie dostanie biedaemerytury

Można nie płacić ZUSu, ale wtedy lepiej mieć jakieś zapasowe źródło dochodu na emeryturze.
Można nie płacić ZUSu, ale wtedy lepiej mieć jakieś zapasowe źródło dochodu na emeryturze. YouTube.com /"W obcym mieście"
Płacił grosze do ZUS i dostał niewielką emeryturę, ale z tantiem wyciągał 350 tys. rocznie. Czego można się nauczyć od Krzysztofa Cugowskiego? Że jeśli uciekasz od składek ZUS, a nic nie oszczędzasz na boku, to faktycznie na emeryturze będziesz musiał nauczyć się żyć za 1000 zł.


Gdybym był Krzysztofem Cugowskim, a ZUS wyliczyłby mi 570 zł emerytury, udzieliłbym mediom zupełnie innego komentarza niż żenujące lamenty: Powiedziałbym raczej coś w stylu: – Ludzie, patrzcie przez 20 lat płaciłem grosze do ZUS, a potem najniższe możliwe składki i jeszcze dostałem od nich kilkaset złotych emerytury. Dzięki za te 570 złotych. Mam sporo dochodu z tantiem, oszczędności ulokowane w nieruchomośćaich, do końca życia będę grał i śpiewał dla przyjemności.


Głodowe emerytury Maryli Rodowicz (1000 zł), Andrzeja Rosiewicza (590 zł), a wcześniej ulicznych artystów malarzy z Kazimierza Dolnego to dowód, że żarty z ZUS się skończyły. Kto dziś korzysta z niskich składek do ZUS (artysta czy przedsiębiorca), pracuje w wolnym zawodzie, albo na śmieciowych umowach, ciesząc się teraz większą pensją netto, to przechodząc na emeryturę doświadczy "efektu Cugowskiego". Tak, jak ten rozczarowany czytelnik.

10 lat na własnej firmie

Od 1994 roku pracowałem w firmach, które odprowadzały uczciwie składki co miesiąc. Od 2003 roku mam swoją działalność i regularnie odprowadzam składkę (normalną, nigdy nie miałem żadnych zniżek). Dwa tygodnie temu dostałem pismo z ZUS (jest to stan na koniec 2014 roku, bo mają prawie roczne opóźnienia w wyliczeniach). Że gdy będę odprowadzał składki do 67 roku życia moja emerytura wyniesie 785 zł. Gdzie są moje pieniądze?

Bieda-przedsiębiorcy
Niestety nie ma powodu do narzekań. Gdy współczesne pokolenia 20. 30. i 40-latków doczekają emerytur, dostaną tylko to, co zapisano na ich kontach w ZUS. Państwo najwyżej dopłaci do minimalnej emerytury (aktualnie 880,45 zł). Już dziś osoby kończące karierę jako samo-zatrudnieni przedsiębiorcy otrzymują jedne z najniższych emerytur. Przedsiębiorca ma 1666zł, podczas gdy nauczyciel 2300 zł, górnik 3923 zł, a średnia emerytura przekracza 2100 złotych – wynika z danych ZUS.
Większość samo-zatrudnionych (mamy ok. 2 mln mikrofirm) co miesiąc przelewa do ZUS najmniejszą z możliwych składek. Ubezpieczenie społeczne wynosi 754 zł, ale część emerytalna to tylko 463 zł. W efekcie co roku przedsiębiorca odkłada w ZUS 5556 zł. Uwzględniając waloryzację ZUS (w dodatku coraz niższą, o czym pisaliśmy) po 30 latach pracy uzbiera 255 tys. zł kapitału. To bardzo mało. Kiedy ZUS rozłoży to na statystyczne 12-15 lat życia na emeryturze, wyjdzie mu 1200 zł miesięcznej wypłaty. Aby otrzymywać 2100 zł średniej emerytury, należałoby zgromadzić uwaga… 438 tys. zł (w zwaloryzowanych składkach).

– Składki ZUS przedsiębiorców jako jednej z nielicznych grup zawodowych nie są uzależnione od ich dochodów. To przywilej i prawo samodzielnego decydowania o własnej przyszłości. Zdecydowana większość osób płaci najmniejszą składkę. Jeśli nie oszczędzają dodatkowo, nie inwestują, nie robią nic, aby zebrać dodatkowy kapitał emerytalny, ich sytuacja emerytalna będzie zła – mówi Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.
Paweł Pytel, prezes towarzystwa emerytalnego Aviva

Już wkrótce poważnym problemem będzie rosnąca liczba osób, których składki wystarczą tylko na emeryturę minimalną. Bardzo niską emeryturą z ZUS zagrożony jest każdy, kto z różnych powodów nie płacił do ZUS regularnych składek lub też składki nie były naliczane od całych zarobków. Lista jest niestety długa: osoby prowadzące działalność gospodarczą i samozatrudnione, które płacą obniżone składki, jak również osoby zarabiające przyzwoite pieniądze, ale na umowach o dzieło, w tym artyści i twórcy.

Strategia Budki Suflera
Można założyć, że niewielu ze współczesnych techników dentystycznych, przedsiębiorców, tłumaczy i pielęgniarek okaże się płodnymi twórcami tekstów i piosenek. Nie będą mogli liczyć na to, że jak u Cugowskiego „dziadowska emerytura” będzie tylko dodatkiem do pieniędzy z tantiem. Z oświadczenia majątkowego piosenkarza, złożonego kiedy był senatorem (2005-2007), wynika, że jego roczne dochody za odtworzenia hitów Budki Suflera wynosiły 350 tys. rocznie. Do tego piosenkarz miał wpływy z koncertów i dochody z nieruchomości m.in. mieszkania i wydzierżawionego gospodarstwa rolniczego. – Jeszcze niedawno jeździł Porsche, a teraz ma Range Rovera. Posiada kilka cennych nieruchomości – donosi czytelnik naTemat.
Przeżyć za jedną piątą wypłaty
Jeszcze gorzej mają ci pracujący (z różnych przyczyn) na umowach nie objętych składkami ZUS. Według różnych szacunków, takich osób jest około miliona. To często 20. 30-latkowie, którzy swoją karierę rozpoczynali, pracując na umowach cywilnoprawnych. ZUS rozpoczął niedawno masowe kontrole w biurach tłumaczeń. Okazało się, że współpracownik jednego z tłumaczy w Olsztynie, przez 10 lat pracował na umowie o dzieło, bo wydawało mu się, że tak będzie korzystniej – otrzymywał wyższą kwotę netto, składek ZUS zero.


Symulacje ZUS pokazują, że emerytura w takich przypadkach wyniesie zaledwie 20-30 procent ostatniej wypłaty, ponieważ "dziury w składkach" z początków kariery czy tych najdłużej pomnażanych, nie da się łatwo odrobić. A jeśli ktoś przez całe życie zarabiał mniej niż średnią krajową, to jego wynik będzie podobny do pracowników dawnych PGR, którym dziś państwo dopłaca do minimalnych emerytur wynoszących 880 zł.

Wielką luką w oszczędnościach emerytalnych Polaków straszą eksperci firmy ubezpieczeniowej Aviva. Według ich szacunków, aby zachować poziom życia na emeryturze, Polacy powinni odkładać dodatkowo ok. 14 tys. zł rocznie, czyli ponad tysiąc miesięcznie.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl