
Proceder trwał kilkanaście miesięcy. Młody pracownik jednego ze stołecznych banków – lat 31 – skrupulatnie podkradał pieniądze czterem – jak można wnioskować – zamożnym klientom. Ukradł im dokładnie 6, 257 mln zł.
REKLAMA
W tym celu wykonał kilkadziesiąt nieautoryzowanych przelewów. I grał na rynku walut. Z marnym szczęściem, bo w ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy całą gotówkę przegrał. Wpadł, bo policję zawiadomił jeden z pracowników banku. Przyznał się do wszystkiego. Grozi mu do 10 lat więzienia.
To historia przypomina skalą kradzieży słynną akcję w wykonaniu konwojenta spod Swarzędza, który w lipcu odjechał w siną dal furgonetką pełną pieniędzy. Jego akcja była przeprowadzona szybko, ale też przygotowywał się do niej miesiącami. Znalazł pracę w profesjonalnym biurze ochrony, gdzie pracował przez kilka miesięcy. W tym czasie przyglądał się, jak dokładnie działa firma i konkretne procedury. A potem odjechał z 8 mln zł i doczekał się przynajmniej jednego następcy. Niedługo potem w jego ślady poszedł konwojent z Warszawy.
Źródło:TVN Warszawa
