
– Kukiz będzie protestował tam, gdzie w swoim subiektywnym postrzeganiu będzie widział, że dzieje się coś złego. Ja to cenię – mówi w "Bez autoryzacji" Kazimierz Kutz.
REKLAMA
Chyba nie żałuje pan decyzji o rozstaniu z polityką…. Choćby obserwując, jak do Sejmu wchodzą ludzie typu raper Liroy.
Ja jestem za stary na parlament. Trzeba znać swój czas. Zwłaszcza, że jako senator niezależny bylem osamotniony. Otaczali mnie ludzie związani instrukcjami klubów i partii. Co do nowych ludzi, to zawsze tak było, że do Sejmu przychodzili ludzie z przemysłu rozrywkowego, którzy właściwie nic nie wnosili. O mnie też tak można powiedzieć, choć jestem reżyserem z pewnym dorobkiem, człowiekiem ze Śląska, z korzeniami. I uważam, że tak powinno być. Że ludzie, którzy wchodzą, powinni mieć jakiś bagaż. O tym raperze tego powiedzieć nie można.
PiS zdobył bezwzględną większość. Spełnił się pański czarny scenariusz?
Tak, ja w wielu wywiadach przewidywałem to, co się stanie. Nie tylko bezapelacyjne zwycięstwo PiS, ale też agonię lewicy. To jest niezwykłe, że lewica nie dostała się do parlamentu dlatego, że młodzi działacze w końcu dorwali się do telewizji. Właśnie dzięki udziałowi w telewizyjnej debacie pan Zandberg dobił lewicę. Zdecydowało pół procenta.
Rządów PiS pan się boi?
Sytuacja jest prawidłowa, bo jest sytuacją czystą. Wybory były demokratyczne, pękła sztywna ściana dwóch betonowych partii. Jeśli chodzi o PiS, to on przez lata ćwiczył wyłącznie negatywny scenariusz i grał tylko na jednej strunie, strunie nienawiści. PiS mentalnie przyzwyczaił się do krytyki i jeśli ktoś przez tak długi czas robi to samo, ciężko się przestawić. Oni są mentalnie nieprzygotowani do władzy.
Poza tym myślę, że elektorat PiS za rok, dwa może się odwrócić od tej partii. PiS ma zaplecze robotniczo-chłopskie. Naobiecywali sporo, ale kiedy okaże się, że nie da się wszystkiego zrealizować, będzie im ciężko to wytłumaczyć.
No dobrze, ale czy jest aż tak źle, by wyjeżdżać z kraju? Bo takie deklaracje padają…
Może być bardzo wiele młodych osób, które wyjadą z Polski. Z PiS-em jest taki problem, że ludzie tej partii zburzą całkowicie to, co się nazywa nadbudową. Wprowadzą państwową formułę narracji historycznej, którą wszyscy znamy. Będziemy mieli do czynienia z deokracją. Będzie to kultywowanie XIX-wiecznych kompleksów. W związku z tym powstanie coś w rodzaju oficjalnej filozofii zaproponowanej przez rządzących.
Na tym nie koniec. Będą niesamowite czystki we wszystkich instytucjach, które mają powiązania z państwem. Zobaczy pan, że zaraz się rzucą na telewizję. Zwłaszcza, że oni wszyscy mają zasługi w dążeniu do odzyskania władzy. Tam jest wielki tłok ludzi, którzy chcą przejąć stanowiska.
To się będzie też wiązało ze zmianą modelu edukacji. Będzie upartyjniony i "ojczyźniany". To konieczność w ramach budowy państwowej filozofii i tej "nabudowy". A pan Jarek się na tym zna.
Wróćmy jeszcze do Kukiza. Czy to będzie druga Samoobrona?
Uważam, że nie. Kukiz ma obycie i jest bardzo medialny. On będzie skandalistą w innej wersji. On nie chce rządzić i nigdy nie będzie mówił poprawnym językiem. To jest piekielnie ważne, bo w związku z tym będzie odgrywał dobrą rolę. To nie jest awanturnictwo. To jest charakter. Kukiz będzie protestował tam, gdzie w swoim subiektywnym postrzeganiu będzie widział, że dzieje się coś złego. Ja to cenię.
Popiera pan go?
Trochę tak. Dla mnie jest rozrusznikiem, dopalaczem. Być może jego wojowniczość jest trochę naiwna, ale ona nie ma na celu dorwania się do władzy. I to jest cenne. Kukiz to człowiek, który będzie oczyszczał powietrze. Dobry anarchista.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
