Aptekarze będą mogli odmawiać sprzedaży leków?
Aptekarze będą mogli odmawiać sprzedaży leków? Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Zwolennicy klauzuli sumienia dla aptekarzy mówią, że ta ustawa zapewni im egzekwowanie konstytucyjnego prawa do wolności - w tym wolności sumienia. Przeciwnicy twierdzą, że to właśnie ograniczanie wolności. I wszyscy uważają, że ich racja jest ważniejsza. Czy da się rozwiązać konflikt na poziomie wartości i przekonań? "Tę sprawę ureguluje rynek" - twierdzi Jacek Żalek z PO, autor ustawy wprowadzającej klauzulę sumienia dla aptekarzy.

REKLAMA
Sprawa świdnickiej aptekarki, która odmówiła klientowi sprzedaży leków antykoncepcyjnych, wzbudziła niemałe oburzenie. "Gazeta Wyborcza" grzmi, że coraz więcej farmaceutów odmawia sprzedaży niektórych produktów, chociaż ustawa o klauzuli sumienia jest dopiero w przygotowaniu. Dodatkowo kontrowersje budzi fakt, że właściciel świdnickiej apteki chce zwolnić swoją pracownicę, która odmówiła sprzedaży. Powstała już petycja prawicowych środowisk, wspierana między innymi przez portal Fronda.pl, sugerująca, by kobiety nie zwalniać.
Zarówno popierający klauzulę, jak i jej przeciwnicy, jako naczelny argument w swoich racjach mówią: "wolność". Tylko czy któraś wolność może być ważniejsza?
Konflikt do rozwiązania
Sprawę klauzuli sumienia często porusza prawicowy portal Fronda. Zdaniem jego naczelnego, Tomasza Terlikowskiego, sporne argumenty łatwo rozstrzygnąć. - To klasyczny konflikt wartości. Wartość wolności sumienia jest wyższa niż wolności do kupienia niektórych produktów medycznych - tłumaczy Terlikowski. - Ważniejsze jest to, by człowiek miał prawo odmówić zrobienia czegoś, co w jego sumieniu uchodzi za złe.
Naczelny Frondy dodaje, że dla niego "środki antykoncepcyjne nie są żadną wartością". Poseł Jacek Żalek podchodzi do sprawy mniej radykalnie i stara się wyjaśnić, czemu na klauzuli sumienia nikt nie ucierpi. - Po pierwsze, chodzi głównie o środki wczesnoporonne, które lekami nie są, tylko "produktami medycznymi". Błąd polega na tym, że apteki są zmuszone do posiadania w asortymencie tych "produktów medycznych" - tłumaczy parlamentarzysta PO.
I dodaje, że nawet po wejściu klauzuli sumienia nie będzie problemu z kupieniem antykoncepcji, bo "rynek to ureguluje". - Jeśli jakaś apteka podejmie decyzje o niesprzedawaniu danych środków, to inna je udostępni i w ten sposób zawsze będzie istnieć miejsce, w którym można je nabyć - stwierdza poseł. Poza tym, dowodzi Żalek, będzie działać tu jeszcze jedna zależność: sprzedaż danych środków zależy od właściciela. Każdy prowadzący aptekę, jeśli zamawia w hurtowni antykoncepcję, na pewno zatrudni co najmniej jedną osobę, która te produkty potem sprzeda.
Klauzula naprawi rynek?
Jacek Żalek wskazuje też, że klauzula pozwoli klientom na łatwiejsze kupowanie. Każda osoba będzie wiedziała, gdzie może dostać konkretne środki, a gdzie ich nie otrzyma. W ten sposób klarowniejsza stanie się kwestia tego, do jakiej apteki się udać, szczególnie w małych miasteczkach. Zaoszczędzi to czas, spędzany na szukaniu odpowiedniej apteki. Z jednej strony więc, rynek miałby uregulować poprawne stosowanie klauzuli, z drugiej zaś - sama klauzula spowoduje zmiany w rynku poprawiające sytuację klientów.
Autor ustawy przypomina jeszcze jeden argument: dostępność aptek jest dwa razy większa, niż ginekologów, zaś jedna apteka przypada na 2,5 tysiąca mieszkańców Polski. Statystycznie więc niemożliwe jest, by w miejscowości, gdzie pracuje ginekolog, nie było apteki udostępniającej antykoncepcję. Na pytanie o skrajną sytuację, kiedy w małym miasteczku nie ma żadnej takiej apteki, poseł PO również ma gotową odpowiedź. - W takim miejscu zapewne nie ma też ginekologa. Aby więc dostać receptę, pacjent musi udać się do innego miasta, w którym już na pewno takie środki kupi - wskazuje parlamentarzysta.
Druga strona
Jak na to zapatruje się druga strona? Jacek Żakowski, który "ogólnie jest za wolnością" - jak oświadczył kiedyś w "Dzień dobry TVN" - konflikt wartości rozwiązuje w sposób równie łatwy, co Tomasz Terlikowski. - Każdy człowiek ma prawo do poglądów i nie namawiałbym farmaceutów do zmiany swoich poglądów. Namawiałbym ich za to do zmiany zawodu - stwierdza Żakowski.
Jak jednak zaznacza publicysta "Polityki", nie ma nic przeciwko istnieniu aptek, w których nie będzie można nabyć antykoncepcji. - Ale NFZ nie powinien podpisywać z umów na leki refundowane z aptekami, które nie gwarantują sprzedaży wszystkich produktów, bo w ten sposób psuje się rynek - twierdzi Żakowski.
Z antykoncepcją jak z mięsem
Dziennikarz podsumowuje całą kwestię prostym porównaniem. - Jeśli ktoś jest kucharzem wegetariańskim i nie chce dotykać mięsa, to nie zatrudni się w stołówce szkolnej, gdzie mięso trzeba podawać. Może za to pójść pracować do restauracji wegetariańskiej, gdzie z mięsem nie będzie miał styczności - wskazuje rozwiązanie sprawy publicysta.
Obecnie klauzulę sumienia popiera w Sejmie Prawo i Sprawiedliwość, Solidarna Polska i konserwatywna część posłów PO. To daje spore szanse na to, by ustawa przeszła w głosowaniu. Wielu komentujących w internecie wskazuje, że takie przepisy są złe, bo na tej zasadzie można odmawiać sprzedawania wszystkiego i doprowadzi to do wiecznych konfliktów sprzedawców z pracodawcami i klientami. Wyobrażacie sobie, że w najbliższej aptece ktoś odmawia Wam sprzedaży jakiegoś środka, bo nie pozwala mu na to sumienie?