Rafał Grupiński i Adam Bielan dyskutowali o nowym rządzie PiS.
Rafał Grupiński i Adam Bielan dyskutowali o nowym rządzie PiS. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Czy wraz z nowym rządem "idzie nowe, czy wraca stare" Anita Werner w „Faktach po Faktach” pytała Adama Bielana ze Zjednoczonej Prawicy i Rafała Grupińskiego z Platformy Obywatelskiej.

REKLAMA
Nowe, czy jednak stare?
Grupiński zauważył, że obietnice Prawa i Sprawiedliwości z czasów kampanii wyborczej zostały nadszarpnięte. Jak stwierdził, cała kampania była prowadzona mocno w kierunku „centrowego elektoratu”. Na końcu okazało się jednak, że „jak z pudełka wyskoczyli Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz” i objęli kluczowe ministerstwa. Adam Bielan podkreśla, że zostali oni wybrani przez Polaków w demokratycznych wyborach. W związku z tym nie zgadza się z określeniem „wyskoczyli z pudełka”.
Kontrowersyjne nazwiska
Jak Adam Bielan uzasadnia te nominacje? Przede wszystkim podkreśla kwestię możliwości wyboru ministerstwa, jaką dostał Jarosław Gowina. Mógł on ponoć sam zdecydować, czy woli zająć się Ministerstwem Obrony Narodowej, czy też Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Po konsultacjach ze swoim zapleczem, podjął decyzję o objęciu drugiego z wymienionych resortów.
Senator Zjednoczonej Prawicy podkreśla, że Antoni Macierewicz jest świetnie przygotowany po pracy w MON. Zajmował się tą tematyką, także kiedy PiS był w opozycji. Według Bielana, będzie on znakomitym ministrem. Z jego opinią nie zgadza się Grupiński. Podkreśla, że nie boi się Antoniego Macierewicza, ale uważa, że "Jarosław Kaczyński popełnia błąd, bo w ten sposób doprowadzi szybciej do kryzysu swego gabinetu, niż się spodziewa”.
Kolejną kontrowersyjną postacią w nowym rządzie jest Zbigniew Ziobro, który objął Ministerstwo Sprawiedliwości. Senator zaznaczył, że nie spotkał się dzisiaj z niezadowoleniem wyborców w tej kwestii. Podkreślił też, że to nie jest niespodzianka. Wszyscy, którzy pojawili się w nowym rządzie Prawa i Sprawiedliwości zajmowali się tymi resortami, podczas wcześniejszej władzy PiS, „bądź są to światowej klasy specjaliści”.
Dwa fronty?
Pojawił się w tym kontekście przykład Mateusza Morawieckiego, który jest kandydatem na nowego ministra rozwoju i wicepremiera. Jak to określają niektórzy – „człowiek Tuska w rządzie PiS”. Był on bowiem w Radzie Gospodarczej przy premierze Tusku. Jak powiedział Adam Bielan, już wówczas Morawiecki "pozostawał w dobrych relacjach"
i "był w zapleczu eksperckim" PiS.
Rafał Grupiński nie krył swojego zdziwienia. – Jeśli miałoby to miejsce, byłoby to nie fair, mówiąc najdelikatniej. Dlatego, że nie pracuje się na dwa fronty w sytuacji rywalizacji wyborczej – ocenił.
Wyraził też swoje zdziwienie, że Morawiecki zdecydował się na wejście do tego rządu. Grupiński stwierdził, że dobrze, iż Morawiecki nie przyjął funkcji ministra finansów, bo „na pewno nie sprostałby wyzwaniom obietnic Prawa i Sprawiedliwości". – Jeśli chodzi o samo wejście do rządu, ten ruch może świadczyć tylko o jednym, że ma być pan przyszły wicepremier Mateusz Morawiecki łącznikiem z Partią Kukiza – ocenił. Polityk PO widzi to jako „powolny marsz w stronę zbudowania większości konstytucyjnej”. Dlaczego? Ojciec nowego wicepremiera - Kornel Morawiecki, jest dzisiaj w Partii Kukiza posłem.
Ile lat rządów PiS
Na koniec rozmowy padło pytanie o to, „na ile lat ten rząd?” Adam Bielan ma nadzieję, że co najmniej na 4 lata. Rafał Grupiński uważa zaś, że ten rząd już za 2 lata będzie rządem mniejszościowym.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl