
Nie trzeba było czekać długo na odpowiedź po wczorajszych ostrych słowach Witolda Waszczykowskiego. W imieniu Moskwy udzieliła jej dzisiaj rzeczniczka tamtejszego MSZ – Maria Zacharowa. W dużo łagodniejszym tonie zapewniła ona, że strona rosyjska zrobiła wszystko co było możliwe i nie ma sobie nic do zarzucenia.
REKLAMA
W sprawie tej katastrofy, jak i w kwestii każdej innej katastrofy lotniczej musimy wychodzić nie z jakichś swoich zapatrywań politycznych, a zwłaszcza uprzedzeń politycznych, lecz z istniejących obowiązujących norm procesowych, i okazywać sobie nawzajem wszelkie możliwe wsparcie i pomoc.
Briefing prasowy przedstawicielki naszego sąsiada był bardzo krótki. O podejściu do sprawy przez stronę rosyjską nie świadczy najlepiej ranga osoby, która odpowiadała na głośną wypowiedź nowego polskiego ministra spraw zagranicznych (jakkolwiek nie sprawował on jeszcze wtedy urzędu). Śledztwo w sprawie katastrofy ostatnio zostało po raz kolejny przedłużone, tym razem do 10 marca przyszłego roku, co jest pretekstem, przez który wrak nie trafił jeszcze w polskie ręce.
Waszczykowski wczoraj porównał tę sytuację z katastrofą pasażerskiego samolotu na Ukrainie w 2014 r., gdzie nie robiono tego typu problemów. Zwrócił też uwagę na zupełne inne podejście przejawiane chociażby w przypadku niedawnego zamachu terrorystycznego, który doprowadził do rozbicia samolotu z kilkuset obywatelami rosyjskimi na Synaju. Zagroził też, że nowy rząd wystąpi w sprawie zwrotu wraku Tupolewa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Słowa te jednak nie znalazły u strony rosyjskiej oddźwięku.
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
Źródło: interia.pl.
