
Od tragicznych wydarzeń w stolicy Francji minęło zaledwie kilka dni. Wbrew wypowiedzianej przez Państwo Islamskie wojnie, zarówno mieszkańcy Paryża jak i Europy, nie zamierzają jednak ustąpić terrorystom. W miejscach, gdzie doszło do zamachów zbierają się tłumy, pamięć ofiar czczą także dzieci. Jedno z nich stało się właśnie bohaterem filmiku, który roznosi się po sieci.
REKLAMA
Wideo udostępnione na Facebooku zbiera setki polubień i udostępnień – pokazuje rozmowę kilkuletniego chłopca z tatą. Dziennikarz zapytał malca, czy wie, co wydarzyło się w restauracji Bataclan, którą zaatakowali terroryści. – Czy rozumiesz, co się stało i dlaczego ci ludzie to zrobili? – słyszy chłopiec i odpowiada: Tak, bo byli bardzo, bardzo źli. Źli ludzie nie są zbyt mili.
– Musimy się przeprowadzić – tłumaczy dalej. A jego tata natychmiast reaguje. – O, nie martw się. Nigdzie się nie przeniesiemy – pociesza wyraźnie zmartwione dziecko. – Francja to nasz dom – dodaje. To jednak nie uspokaja chłopca, który powtarza, że źli ludzie ciągle im zagrażają, mają pistolety i są "naprawdę niedobrzy". – Ok, oni mają pistolety, my - kwiaty – słyszy. Malec nie daje za wygraną, ale ojciec przekonuje go do swoich racji. – Wszyscy zostawiają kwiaty, by walczyły z pistoletami – wyjaśnia. Kilkulatek zastanawia się nad tym przez chwilę, by dojść do krzepiącego wniosku. – Kwiaty i świece są po to, by nas chronić – mówi.
Dziennikarz zadaje jeszcze jedno pytanie: "Czy teraz czujesz się lepiej?". W odpowiedzi widzimy uśmiech dziecka i jego taty. – Tego właśnie potrzebujemy – skomentował jeden z internautów. Inni mu wturowali, pisząc m.in. "Piękne w swojej prostocie". Wiele osób zwróciło uwagę na ojca, którego chwalili za sposób, w jaki rozmawiał z synem, nawet jeżeli sam boi się, co przyniesie przyszłość.
Źródło: Facebook
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
