W tym roku w Sopocie odwołano "Bieg nagiej mili"
W tym roku w Sopocie odwołano "Bieg nagiej mili" Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Sopot się zmienia. Kurort nie chce być kojarzony tylko ze "spływem Monciakiem" jak często nazywa się wieczorny imprezowy kurs od klubu do klubu. Władze wydały również wojnę pijącym alkohol pod chmurką. Wszystko w imię przywrócenia miasteczku kurortowego charakteru.

REKLAMA
Sopot w każdy weekend i niemal każdego dnia sezonu wygląda jak dyskoteka. Wielobarwny tłum przelewający się głównym deptakiem kurortu między dudniącymi muzyką klubami i pubami. Imprezowi goście zostawiają w mieście mnóstwo pieniędzy, są też utrapieniem dla mieszkańców.
O trzeciej w nocy potrafi być bardziej gwarno niż w wielu miastach w dzień. Problemem są też tony śmieci. Obecnie są na bieżąco usuwane przez ekipę sprzątającą - również przy użyciu "żarłoka", mobilnego odkurzacza, za którego miasto zapłaciło 70 tys zł. To jedyne tego typu przedsięwzięcie w Polsce.
Sopocianie domagają się jednak bardziej zdecydowanych posunięć władz i je dostają. Radni zmniejszyli liczbę pozwoleń na sprzedaż alkoholu w sklepach z 70 na 67 (kilka miesięcy wcześniej z 80 do 70. Prezydent chciałby też ograniczyć działalność całodobowych "monopoli". Od początku roku nie można pić piwa na plaży (wcześniej prohibicja nie obowiązywała w godz. 9-18). W większości turystycznych miejscowości takie zakazy nie obowiązują.
Jak kogoś nie stać niech nie przyjeżdża
Wojna z imprezowiczami rozpoczęła się w ubiegłym roku. Wtedy po "Wielkich Połowinkach Trójmiasta" trójmiejskie media pisały o tabunach pijanych nastolatków na głównym deptaku Sopotu. Prezydent Karnowski zapowiadał walkę z alkoholem w centrum, szczególnie tym dostępnym w sklepach całodobowych. Sopocki włodarz na posiedzeniu członków zarządu Związku Miast Polskich zgłosił nawet pomysł dotyczący wpływania gmin na ograniczenie godzin otwarcia sklepów. Miasta miałyby wspólnie lobbować za takim rozwiązaniem w sejmie.
Skąd ta nagła zmiana? Wbrew pozorom, nie jest to polityka nowa. To właściwie dopełnienie wieloletniego celu prezydenta Karnowskiego. Już kilka lat temu mówił o tym, ze Sopot jest dla tych, których stać na piwo w lokalu. Jako jedyny włodarz miejski wytoczył też otwartą wojnę klubowi go-go Cocomo, który, zdaniem Karnowskiego, szargał opinię kurortu. Spory kryzys medialny miał miejsce też po rajdzie szaleńca na ulicy Bohaterów Monte Cassino, w którym rannych zostało 20 osób.
Prezydent marzy, by Sopot bardziej przypominał Saint Tropez niż Marsylię. Nocne życie w centrum miasta powoduje, że turyści uciekają od gwarnego i pijackiego Sopotu do bardziej dystyngowanych Gdańska i Gdyni. W ostatnich latach miastu groziła nawet utrata statusu uzdrowiska. Spowodowane było to nadmiernym hałasem w strefie uzdrowiskowej.
Klubowicze zostawiają w nocy co prawda olbrzymie pieniądze, ale wielu z nich to mieszkańcy Trójmiasta i okolic. Nie nocują więc w sopockich hotelach, nie płacą też opłaty klimatycznej i za wejście na molo. Pieniądze trafiają jednak do właścicieli klubów, których jest zaledwie kilku. Sopot chciałby się kojarzyć z kulturą, a ta musi walczyć z centrum metropolii jakim jest Gdańsk.
Winne starzejące się miasto?
Kultura ma się w Sopocie całkiem nieźle mimo problemów, na jakie natrafia. Z pieniędzy wojewódzkich w Sopocie jest finansowana tylko jedna instytucja: Scena Kameralna Teatru Wybrzeże. Bardziej popularny Sopocki Teatr na Plaży na dotacje liczyć nie może.
Niewyobrażalnymi dla innych instytucji kultury środkami dysponuje za to Państwowa Galeria Sztuki. Wbrew nazwie mieści się w prywatnych salach. Jednym z warunków Partnerstwa Prywatno-Publicznego w odbudowywanym Domu Zdrojowym tuż przy słynnym molo była budowa sal dla PGS. Stworzono także festiwal Literacki Sopot, promowane są akcje łączące wiele dziedzin sztuki jak Artloop. Prężnie działa nieco zapomniane do niedawna Muzeum Sopotu.
Do rangi ambicjonalnego konfliktu urósł zatarg władz z Zatoką Sztuki. Zatoka to niezwykle popularny klub, połączony z salą kinowo-koncertową, który zdaniem władz nie wywiązał się z umowy. W dokumencie o wynajmie budynku była mowa o programie kulturalnym jaki miał być zapewniony klientom lokalu. Sopot z zaproponowanej oferty ocierającej się o kulturę masową nie był zadowolony. Władze miasta zerwały więc umowę na wygrodzenie części plaży. Klub złożył sprawę do sądu, który w ramach zabezpieczenia powództwa pozwolił na korzystanie z terenu. Miasto chciałoby zburzyć również "Algę" dawny kombinat gastronomiczny, gdzie obecnie mieści się aż sześć klubów.
Dlaczego jednak władzom zależy na zmianie wizerunkowej? Sopot jest miastem ludzi starszych. Ma największy w Polsce odsetek emerytów (27 proc.), średnia wieku przekracza 46 lat, wliczając przecież także dzieci i młodzież. To właśnie oni a nie imprezowicze są elektoratem prezydenta Karnowskiego i miejskich radnych. Ze zdaniem seniorów muszą więc się liczyć miejscy włodarze.
logo
Władze miasta chcą by Sopot wrócił do kurortowych korzeni. Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
Odnawiane są parki, budowane siłownie dla seniorów, prezydent w błysku fleszy odwiedza dzienny dom opieki społecznej. W hali 100-lecia corocznie odbywają się Targi Seniora, jest też plan utworzenia dla nestorów kącików w bibliotekach publicznych. Władze bardzo starają się by seniorzy czuli się dobrze w mieście i konsekwentnie prowadzą swoją politykę. Poza seniorami wydaje się, że najlepiej gdyby gośćmi kurortu byli kuracjusze zakładu balneologicznego i wyższe sfery nocujące w Sheratonie i Grand Hotelu.
Takie można by odnieść wrażenie. Ciężko jednak będzie władzom Sopotu zmienić mentalność imprezowiczów. Gdy w pubie w Gdańsku o 1 gaśnie światło nikomu nie trzeba mówić gdzie może się przenieść - Sopot. Od wielu lat miasto ma opinie dyskotekowej stolicy Polski. Trudno będzie więc władzom miasta doprowadzić do zaniku imprezowego gwaru w centrum Sopotu.
Z roku na rok Sopot będzie jednak stawał się coraz bardziej ekskluzywnym salonem w miejsce roztańczonego i rozhulanego centrum dyskotek. Tylko pozostaje zagrożenie, że w miejsce imprezowiczów zamiast fanów kulturalnych imprez do Sopotu trafią miłośnicy tandety - piszczących piesków, flag pirackich i parawaningu.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl