
Od nowego roku ze stolicy zniknie większość fotoradarów. Zostaną tylko cztery należące do Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego - przy ul. Rosochatej, Pileckiego, al. Stanów Zjednoczonych i Pułkowej.
REKLAMA
Z nowych przepisów nie jest zadowolona Straż Miejska. Zdaniem drogówki, dotychczasowe kilkanaście radarów w Warszawie znacznie upłynniło ruch i wpłynęło korzystnie na poprawę bezpieczeństwa na drogach. – Musimy skończyć z myśleniem, że fotoradary są do zarabiania pieniędzy. To że poprawiają bezpieczeństwo, pokazują statystki - stwierdza Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.
Nie dla skarbonek
Ponad rok temu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym stwierdzono, że straże miejskie i gminne nadużywają fotoradarów nie w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach, a pozyskiwaniu pieniędzy z mandatów. NIK oceniła, że obsługa urządzeń, zwłaszcza tych przenośnych jest podyktowana w wielu wypadkach chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy.
Ponad rok temu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym stwierdzono, że straże miejskie i gminne nadużywają fotoradarów nie w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach, a pozyskiwaniu pieniędzy z mandatów. NIK oceniła, że obsługa urządzeń, zwłaszcza tych przenośnych jest podyktowana w wielu wypadkach chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy.
Dzięki nowym przepisom straż miejska i gminna nie będzie mieć uprawnień do tego typu kontroli – trafi ą one w ręce policji i Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Na razie nie wiadomo co się stanie z istniejącymi urządzeniami.
Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, planuje zlikwidować GITD na rzecz super silnej policji drogowej. Jednak na razie ministerstwo infrastruktury tych doniesień nie chce komentować.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
