Hani Hraisha celem ataków
Hani Hraisha celem ataków Fot. Damian Kramski / AG

W nocy z 30 listopada na 1 grudnia nieznani sprawcy zaczęli strzelać w stronę baru, należącego do Palestyńczyka Haniego Hraishy. Na tym się nie skończyło, kamienie wybiły szyby jeszcze drugiego lokalu. Właściciel żyjący w Gdańsku od ponad 30 lat nie kryje żalu i złości wobec wandali, ale zapowiada, że nie da się zastraszyć.

REKLAMA
– Już nie chodzi mi nawet o szyby, choć ich wymiana może kosztować nawet 12 tysięcy złotych – powiedział w rozmowie z portalem gdansk.pl. – Po prostu jest mi przykro, że są w Gdańsku młodzi ludzie, którzy wybierają nienawiść zamiast pokoju, niszczenie zamiast budowania. To nikomu nie służy, a wszystkim psuje krew – dodał.
Dwa bary, z kuchnią arabską i tatarską, stały się celem zaskakującego ataku. Zaskakującego, bo do tej pory Hani nie spotkał się z przejawami niechęci czy agresji. Mężczyznie trudno pojąć, dlaczego więc ktoś zdecydował się na tak chuligański czyn. Sprawą zajmują się lokalna policja, do której trafiło nagranie z przybarowej kamery.
– Chwaliłem Gdańsk, bo nawet po zamach dżihadystów w Paryżu nikt nie obarczał nas odpowiedzialnością, nikt nie próbował się mścić – powiedział Hraish .– Niestety, boję się, że niektórzy polscy politycy będą napędzać niechęć i nienawiść do muzułmanów, uchodźców, kolorowych – stwierdził. Mimo wszystko jednak nie ma zamiaru drżeć ze strachu. Właściciel barów mieszka w Polsce od 33 lat, ma tu rodzinę i jak przyznał, wierzy, że ludzie, którzy dokonali zniszczeń pójdą po rozum do głowy. – Zawsze wzywałem i dalej wzywam do dialogu i otwartości – skomentował.
O Hanim Hraishu pisaliśmy wcześniej w kontekście jego konfliktu ze współwyznawcą – muzułmanin pobił Marcina Mucharskiego, sekretarza gdańskiej gminy muzułmańskiej. Sam był wtedy imamem meczetu.
źródło: Gdansk.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl