Poseł Liroy według deklaracji zarobił tylko 20 tysięcy złotych.
Poseł Liroy według deklaracji zarobił tylko 20 tysięcy złotych. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

"Petru milionerem!" – grzmiały media po ujawnieniu oświadczeń majątkowych parlamentarzystów. Spiskowcy już okrzyknęli go dzieckiem bankowców i cwaniaczkiem, a inni zwrócili uwagę, że prawdopodobnie, jako jeden z nielicznych, nie pomniejszał rozmiarów swojego majątku. Niestety mylili się, bo właśnie na jaw wyszło, że i on "kombinował" przy deklaracji.

REKLAMA

Pieniądze i polityka od zawsze budziły duże emocje i podejrzenia. Wiele osób podaje w wątpliwość to, co politycy piszą w oświadczeniach majątkowych. Zresztą trudno się temu dziwić, skoro co roku posłowie muszą korygować swoje deklaracje.

Premier i jej 9 stara Skoda Według tegorocznych oświadczeń parlamentarzystów milionerem jest Ryszard Petru. Lider .Nowoczesnej może się pochwalić majątkiem wycenianym na 2,2 mln złotych. Jednak jest to majątek "niepełny", gdyż na dwa tygodnie przed rozliczeniem, dokonał rozdzielności majątkowej z żoną. Dzięki temu polityk nie musi opisywać całego stanu posiadania, a opinia publiczna nie dowie się czym tak naprawdę dysponuje.

Dużo biedniejsza jest premier Beata Szydło, która nie ma zbyt okazałego majątku - przynajmniej w porównaniu do Petru. Po swojej skromnej deklaracji, w której wyszczególniła m.in. posiadanie 9-letniej Skody Fabia, rozbawiła Internety.

Mając luksusowe służbowe auto nie ma potrzeby korzystać z własnego.
Mając luksusowe służbowe auto nie ma potrzeby korzystać z własnego. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Komentujący sprawę jej oświadczenia żartują, że może chociaż jest to egzemplarz kolekcjonerski. A może ma dla niej znaczenie sentymentalne? Trudno sobie wyobrazić szefową rządu w "takim aucie", chociaż oczywiście teraz jeździ służbowymi limuzynami. Poza autem zadeklarowała oszczędności w wysokości 70 tys. złotych, zgromadzonych na lokacie. Szydło ma też ubezpieczenie na życie na kwotę 100 tysięcy złotych.

Biedny jak poseł W luksusach nie pławi się też szef partii PiS Jarosław Kaczyński. Deklaruje tylko 15 tysięcy złotych oszczędności i aż 220 tys. długów. Może się jednak pochwalić domem wartym 1,5 mln złotych. To bardzo niewielki majątek po tylu latach spędzonych w polityce. Jednak jak twierdzi były poseł SLD Piotr Gadzinowski, nie każdy idzie do polityki po pieniądze.

– Jest grupa pewnych polityków którzy są misjonarzami. Oni nie potrzebują wiele. Jarosław Kaczyński raczej nie będzie kumulował pieniędzy. Jest oszczędny. I jego oświadczenie zapewne jest prawdziwe. Jest specjalnym typem polityka. Nie pije, nie pali. Piwo zawsze małe, jak duże to ho ho, nie je ośmiorniczek – mówi były poseł.

Problem mają do Petru i tajemniczej nieruchomości 60m za 100 tysia...pewnie coś ukrywa, heh. Ale nie daje im do myślenia to, że napoleon żoliborski od ponad 20 lat na pensyjce sejmowej uzbierał tylko...15 tysia. Ten to musi kombinować w oświadczeniu.

Beata

Wypowiedź z forum

Uwagę zatroskanych wyborców Kukiz'15 powinno zwrócić oświadczenie majątkowe posła Liroya. Może dobrze by przekazać jeden proc. podatku na wsparcie muzyka, bo według jego deklaracji naprawdę cienko przędzie.

Joanna Krochmalska, żona posla Piotra Marca " Liroya "– w kuluarach , podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu VIII kadencji .
Joanna Krochmalska, żona posla Piotra Marca " Liroya "– w kuluarach , podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu VIII kadencji . Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nie posiada żadnych nieruchomości. Jego firma oraz fundacja Liroy Bank nie przyniosły mu żadnych dochodów. Deklaruje tylko 25 tys. złotych z tytułu praw autorskich, co daje mniej niż 2000 zł miesięcznie. Ciekawą informacją jest to, że spłaca kredyt na samochód o wartości 63 tys. złotych, jednak w zeznaniu deklaruje, że auta nie posiada.

Tiaaa Liroy zarabia 2000 na miesiąc, a miesięczne podtrzymanie sprężystości ust jego żony kosztuje więcej. Ściema jak i cała reszta.

Gość

Wypowiedź z forum

– Może wszystko poszło na żonę lub dzieci? Może mają odrębność majątkową? Może chce pokazać wyborcom, że jest biedny? Problem polega na tym, że będzie na teraz cały czas na widelcu. Będzie widać czy ma pieniądze, czy nie – mówi Piotr Gadzinowski. I dodaje – Jeżeli nie zamierza sobie zamienić starej żony na nowy model, to przepisuje ten majątek. Chociaż czasem to się mści.

Zegarek Nowaka Parlamentarzyści, którzy mają brud za paznokciami mają się czego bać i stąd wolą pokazać mniej niż więcej. Co i tak w świecie, gdzie śledzony jest każdy ich krok, jest dość złudne. Dotkliwie przekonał się o tym Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska, który został skazany za to, że w pięciu oświadczeniach majątkowych świadomie zataił fakt posiadania zegarka o wartości powyżej 10 tys. zł.

Ta sprawa całkowicie pogrążyła karierę polityczną posła PO. I stała się motywem dla pozostałym polityków, aby brać sobie do serca skrupulatne wypełnianie oświadczeń, lub skuteczne chowanie swoich majątków.

Sławomir Nowak, były min. transportu, podczas rozprawy dotyczącej niezgłoszenia w oświadczeniu majątkowym drogiego , markowego zegarka.
Sławomir Nowak, były min. transportu, podczas rozprawy dotyczącej niezgłoszenia w oświadczeniu majątkowym drogiego , markowego zegarka. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

– To wszystko ma krótkie nogi. Takie działanie do zaniżania majątku jest bez sensu. Wszystko wyjdzie. Ludzie doskonale widza, jaki kto ma majątek. Nie da się ukryć tego, czym kto jeździ przy ciągłym byciu na świeczniku – mówi w rozmowie z naTemat były poseł SLD Ryszard Kalisz. I dodaje, że jednak w interesie każdego posła jest wpisywanie prawdziwych danych. –Dzisiaj przy kontroli mediów i przy publiczności oświadczeń, wszystkie niedokładne oświadczenia spotkają się z reakcją z zewnątrz – dodaje Kalisz.

Powody ukrywania majątków Według Wojciecha Warskiego, eksperta z BCC, powodów ukrywania stanu majątkowego jest wiele. – Łatwo sobie wyobrazić z jakiego powodu posłowie chcą się wydać biedniejszymi niż są. Część osób, żyje w złudnej nadziei, że pewne rzeczy nie wyjdą. Albo że nie padnie pytanie "a skąd pan to ma?" – to jest chyba główna motywacja. Bardzo wiele osób robiło kariery tylko i wyłącznie w administracji publicznej, nigdy nie pracowało w sektorze prywatnym i na własną rękę i w związku z tym takie pytanie dla wielu posłów byłoby bardzo kłopotliwe – tłumaczy ekspert.

Ogłoszenie! Kupię mieszkanie po cenie z oświadczenia majątkowego Petru.

Kamas

Wypowiedź z forum

Problemem jest też ludzka zawiść i możliwość zwrócenia uwagi osób, które mogą mieć złą wolę i próbować potem okraść polityka. – Zależy im, żeby nie podpadać pod jakieś wścibskie oczy. Są też ludzie którzy nie chcą się ujawniać z majątkiem, żeby nie być narażonym na zwykłą ludzką zawiść, nie mówiąc już o kryminalnych historiach –dodaje Warski.

Znajomi królika Jakie są metody ukrywania stanu majątkowego? Zazwyczaj tutaj bardzo pomocna okazuje się własna rodzina, najbliżsi znajomi i przyjaciele. Według Warskiego najpowszechniejszą metodą stosowaną przez polityków jest rozpuszczanie majątku wśród krewnych i znajomych królika, czyli zaskarbianie sobie współpracy najbliżej rodziny. Wszyscy są w tym umoczeni.

Wielu polityków stosuje też optymalizację zagraniczną. – Sposobów jest naprawdę wiele. Raje podatkowe, konta ukryte i konta numeryczne – wylicza ekspert i dodaje, że jest to bardzo trudne do oszacowania, bo mamy do czynienia z propagandą szeptaną.

Starzy parlamentarzyści czasem mówią młodym, którzy pierwszy raz wpisują majątek: „jak masz dużo to wpisz jeszcze więcej”. Zwłaszcza ci, którzy chcą być dłużej w polityce. Z drugiej strony niektórzy boją się, bo Polacy nie lubią bogatych i nie chcą epatować dobrobytem. Kolejny powód to boją się złodziei.

Piotr Gadzinowski

były poseł SLD

Polacy mają obawę, żeby nie wydawać się zbyt bogatym. Do ryzyka zwrócenia uwagi kryminalistów, dochodzą też powody wizerunkowe. – W przeciwieństwie do krajów anglosaskich u nas niestety bogactwo budzi zawiść. I jesteśmy krajem biednym w związku z tym spotykamy się z zawiścią zamiast podziwem. Nie ma kultury szacunku dla tego, że ktoś wypracował majątek, bo przecież ktoś „musiał to ukraść” – twierdzi Warski.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl