Klata zabiera głos
Klata zabiera głos Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Reżyser i dyrektor artystyczny Starego Teatru w Krakowie nie jest ulubieńcem prawicy. Klata jednak niewiele sobie z tego robi, z sarkazmem odnosząc się do zamieszania wokół swojej osoby. Już wcześniej miał przecież kłopoty, ale nie przeszkadza mu to w mówieniu tego, co myśli. A mówi dużo.

REKLAMA
Jan Klata, o którym środowiska prawicowe mówią "kontrowersyjny", kontynuuje swoją pracę w krakowskim teatrze - mimo że przeciwnicy urządzili na niego polowanie. Jak pisaliśmy, sympatycy PiS, jak i członkowie tej partii zapowiedzieli, że zrobią wszystko, by pozbyć się reżysera.
W rozmowie z portalem gazeta.pl reżyser komentuje sprawę, zaczynając od stwierdzenia: "Rozmawialiśmy (z córkami) o męczeńskiej śmierci Marii i Lecha Kaczyńskich". Tłumaczy, że szkoła w taki sposób indoktrynuje nie tylko jego dzieci, co nazywa wprost "meta-Disneylandem patriotycznym". Klata ma więcej takich przykładów - hasło: "kto nie popiera PiS-u, ten nie kocha Polski" czy cytowanie Jana Pawła II na zakończenie akademii są kolejnymi dowodami na to, jaka atmosfera panuje obecnie w Polsce i co dzieje się m.in. w szkołach. Edukacja polega też na szerzeniu nienawiści do uchodźców – którymi byli przecież, jak wskazuje reżyser... Kościuszko, Słowacki, Mickiewicz, Norwid oraz Bem.
Jan Klata

A czy ktoś widział jakiegoś uchodźcę? Na żywo, nie w telewizji. Lękamy się Żydów, a czy kto widział jakiegoś Żyda? Lubimy obcych, owszem, ale takich jak kucharz Pascal, co to rozkosznie intonując nasze sylaby, opowiedzą, jak przygotować creme brulée. Pozostali mają WYPI***ALAĆ

Dalej dyrektor Starego Teatru komentuje wprost ataki prawicy, przekonując, że to, co się dzieje, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Dowodem są wypełnione po brzegi sale teatralne, gdzie gromadzi się niejednorodna publiczność. Wśród gości swoich spektakli Klata wymienia profesorów UJ siedzących obok licealistów i ludzi z Monaru.
Klata ma też ciekawe zdanie na temat ostatnich wyborów, którym na pewno wsadzi kij w mrowisko. – (Ich) wynik to zemsta ofiar – mówi. – Wk***** się ludzie na wyalienowaną, butną władzę, która nie miała z kim przegrać, chcieli jej pokazać faka i pokazali – dodaje. Wystawia gorzką ocenę społeczeństwu, stwierdzając, że to potrzebuje zdrowej dawki żółci, w której usypia. – Ludzie popadają w drzemkę parapatriotyczną, stan letargu, w którym dochodzą do wniosku, że i tak niczego nie zmienią. Że wszyscy oni siebie warci – podsumowuje.
Reżyser nie zostawia też suchej nitki na Ministerstwie Kultury. Za "nudną" i kompromitującą uważa ponowną próbę uciszania niewygodnych dla władzy artystów. Jan Klata nie potrafi jednak stwierdzić, co z tego wyniknie, bo... nie jest "wróżem Maciejem". – Bywa u nas ostatnio na spektaklach Jerzy Zelnik, nawet recenzję "Wroga ludu" wysmażył – ujawnia – Frapująca ponoć. Faraon na czele narodowej krakowskiej placówki? Klękajcie, narody – dodaje.
Dalej odnosi się do żądań doradcy Piotra Glińskiego, Konrada Szczebiota. Ten chce obejrzeć wszystkie spektakle, by przeprowadzić "artystyczny audyt". – Bardzo mu się spieszy, więc nie ma czasu przyjeżdżać na przedstawienia. Cóż, prześlemy mu linki. Niech przewija do woli – komentuje Klata.
I jak można się spodziewać, nie składa broni, nawołując, by "robić swoje" i "nie dawać sobie zabierać" orła, flagi, patriotyzmu,ojczyzny. – I nigdy, zaprawdę przenigdy, nie wyrzekać się specyficznego poczucia humoru. Ament – konstatuje.

źródło: wyborcza.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl