
Kiedy w poprzedni weekend cała Polska żyła marszami, bulwarówki znalazły inny temat. Przez kilka dni w tabloidach trwała nagonka na Agatę i Paulinę Młynarskie. Wszystko przez to, że pojawiły się pogłoski o tym, że siostry postanowiły oddać swojego ojca do domu opieki. Szkoda, że portale i gazety, które tak ochoczo rozgłaszają o znieczulicy Młynarskich, nie zgłębiły tego tematu. Do tego chóru niepochlebnych komentarzy szybko włączyli się internauci, którzy – zgodnie z przewidywaniami – nie zostawili na "wyrodnych" córkach suchej nitki. Przypadek Młynarskich nie jest wyjątkiem. Z ostracyzmem spotka się każdy, kto odda rodzica do domu opieki.
Krzykliwe nagłówki bulwarowych mediów grzmiały z satysfakcją, że Młynarskie oddały ojca do domu opieki, sugerując rzecz jasna, że w ten sposób pozbyły się przy okazji uciążliwego problemu. Wojciech Młynarski, znakomity polski satyryk i tekściarz od dawna nie miał się dobrze i dla nikogo nie było to tajemnicą.
W związku z licznymi publikacjami w plotkarskich pismach i portalach na temat zdrowia mojego Ojca informuję, że po pobycie w szpitalu wrócił do swojego domu, gdzie przebywa pod troskliwą opieką.Tata czuje się dobrze i wszystko czego teraz potrzebuje to jest spokój i uszanowanie jego prywatności. Nie ma we mnie ani w nikim z naszej rodziny zgody na włażenie z buciorami w nasze życie, manipulowanie nieprawdziwymi informacjami i epatowanie krzykliwymi, sensacyjnymi tytułami pseudo artykułów. Wobec kłamliwych publikacji wyciągnięte zostaną konsekwencje prawne.
Prawdą jest również to, że nie możemy dłużej zamiatać problemu pod dywan, albo sprowadzać go do tego, że ten kto postanowi zapewnić opiekę rodzicowi w domu opieki jest "be", a ten kto będzie się nim opiekował na własną rękę jest "cacy". W tym przypadku nie ma jednej sprawdzonej recepty. O starzejącym się społeczeństwie i nie najlepszych prognozach demograficznych słyszał chyba każdy. Seniorów stale przybywa, a liczba osób powyżej 75. roku życia wzrosła w latach 2007-2011 z 1,3 do 1,5 mln, a do 2035 r. – według prognoz GUS – ma dojść już do 4 mln. Już dziś ponad 5 mln osób ma więcej niż 65 lat.
O tym, jak to jest trudne porozmawialiśmy z Kamilą. Ta 35-latka z Warszawy od ponad dwóch lat samodzielnie zajmuje się schorowaną matką. Zaczęło się niewinnie, od złamania biodra, potem zaczęły dochodzić kolejne problemy: z chodzeniem, sercem. – Moje życie wywróciło się do góry nogami. Musiałam wiele poświęcić i nie jest mi łatwo. Mama od jakiegoś czasu nie jest samodzielna i muszę jej poświęcać bardzo dużo czasu. Pracuję zdalnie, ale mam też jeszcze jeden zawód – pielęgniarki mamy. Kiedyś myślałam o tym, żeby przekazać mamę do domu opieki, gdzie miałaby dobrą opiekę, ale mnie nie stać, a po drugie – bałabym się reakcji otoczenia – mówi nam. Jak nam opowiada, od czasu kiedy zamieszkała z mamą, jej życie towarzyskie przestało tak właściwie istnieć, a codziennością stało się liczenie tabletek, gotowanie dietetycznych potraw i odliczanie minut do kolejnej porcji leków dla mamy.
Kiedy rozmawiam z osobami, które oddały do nas swoich bliskich, widzę, że są pełni obaw: że będą na nich krzywo patrzeć, że nie spotkają się ze zrozumieniem i narażą się na wyzwiska i wytykanie palcami. Presja społeczeństwa jest ogromna.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
