
Prawo i Sprawiedliwość w nowej kadencji zdążyło się wsławić tym, że kontrowersyjne zmiany w Sejmie przeprowadza o nietypowych porach. Nie inaczej było wczoraj, kiedy PiS w późnych godzinach wieczornych przedłożył projekt zmian dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. O tym zdarzeniu rozmawialiśmy w "Bez Autoryzacji" z posłanką Platformy Iwoną Śledzińską-Katarasińską. – Wiem tylko z grubsza jak ten projekt wygląda, bo nie pracuję nocami, tylko za dnia – komentuje.
REKLAMA
Wczoraj późnym wieczorem PiS pokazał projekt zmian, który ma zreformować Trybunał Konstytucyjny. Znalazło się tam sporo kontrowersyjnych pomysłów. Co Pani sądzi o proponowanych przez ekipę rządzącą zmianach odnośnie funkcjonowania Trybunału?
Nie zdążyłam się z tym projektem jeszcze dobrze zapoznać, bo w przeciwieństwie do posłów PiS, nie pracuję w nocy, tylko za dnia. Jednak z tego co wiem, chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby ten obecnie funkcjonujący, legalny i praworządny Trybunał sparaliżować i uniemożliwić mu jakąkolwiek pracę. Właśnie w taką stronę to wszystko zmierza. Jeśli zaś rozpatrywać całą sytuację w kontekście zmian systemowo-ustrojowych, to jest to wielce niepokojące, ale tak właściwie to nie dziwi. To po prostu ciąg dalszy tego, co Prawo i Sprawiedliwość robi z Trybunałem już od dłuższego czasu.
Pojawiają się jednak głosy, że nie wszystkim posłom PiS odpowiada bezpardonowy styl, w jakim Jarosław Kaczyński narzuca swoją wolę w sprawie Trybunału. Niektórzy twierdzą, że w partii zaczęły się pierwsze tarcia z tego powodu. Czy Pani zdaniem wewnątrzpartyjne spory mogą podzielić środowisko PiS?
Odpowiedzi dostarcza przeszłość. Wszyscy chyba pamiętamy, jak prezes Kaczyński rozprawiał się z jednostkami albo grupami, które pokazywały, że coś im nie pasuje. Szybko się z nimi wówczas rozprawiano i oczywiście wszystko to było robione rękami Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników. Pogłoski o tym, że ktoś się teraz w PiS zaczyna burzyć czy buntować - nikt nigdy nie powiedział, że nie ma tam przyzwoitych ludzi, jacyś pewnie są. Tylko że paraliżuje ich strach. Nie sądzę , żeby teraz coś miało się zmienić. Zawsze można spacyfikować i coś komuś ofiarować w zamian za poparcie. Tak było np. w przypadku posła Jakiego. Zrobiono z niego wiceministra sprawiedliwości, więc w PiS wszystko jest możliwe.
Czy Platforma czeka z utęsknieniem na zapowiadany pakiet demokratyczny?
Nie, ja już na nic nie czekam. Jak wygląda ten pakiet a'la PiS wszyscy widzimy. Takiej presji, takiej buty i takiej arogancji ze strony Marka Kuchcińskiego, marszałka Sejmu nie pamiętam, a trzeba pamiętać, że widziałam ich już kilkunastu, odkąd zasiadam w poselskich ławach. PiS jest zaprzeczeniem demokracji jako takiej.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
