
Pakiet demokratyczny miał wprowadzić nową jakość do polityki, a przy okazji uciszyć opozycję, która z takim narzędziem miałaby poczucie, że ma jeszcze na cokolwiek wpływ. Iluzja tego szumnie zapowiadanego projektu właśnie rozwiewa się na naszych oczach. PiS nie spieszy się z zajęciem się wypełnianiem swojej obietnicy, a na dodatek chodzą słuchy, że zapowiadany pakiet demokratyczny wejdzie w końcu w życie, ale już nie w takim kształcie, w jakim miał. O co tu chodzi i gdzie ta "dobra zmiana"?
PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele szykował go od dawna. Podobno. Bo obserwując dzisiejsze dziwne ruchy partii rządzącej, trudno oprzeć się wrażeniu, że pakiet demokratyczny z priorytetowego projektu zszedł właśnie do rangi uciążliwej obietnicy, a tempo prac nad jego wprowadzeniem jakoś się ślimaczy. Pakiet demokratyczny w sytuacji, w której jedna partia ma sejmową większość to nie przelewki. Wręcz przeciwnie - znaczenie regulacji dających opozycji możliwość weryfikowania ekipy rządzącej jeszcze nigdy w historii polskiej polityki od roku 89. nie była tak ważna.
[...]Jesteśmy gotowi nawet zrobić coś więcej. Wprowadzić pakiet demokratyczny, który będzie przecież umacniał pozycję formacji opozycyjnych. Próbowaliśmy to zrobić od lat. Ale nie mieliśmy większości. I teraz to zrobimy. Rząd, premier, będzie musiał stawać przed Sejmem raz na miesiąc i tłumaczyć się z różnych spraw. Odpowiadać na pytania, na trudne, często zaskakujące, pytania. Tak jak jest w Anglii. To jest potrzebne rządowi, społeczeństwo. My się kontroli nie boimy. Mamy uczciwe zamiary.
Pakiet demokratyczny nie jest niczym nowym. Kazimierz Ujazdowski z PiS już od 2010 roku był "twarzą" projektu. PiS dwukrotnie próbował przeforsować korzystne dla siebie zmiany sejmowego regulaminu. Za pierwszym razem posłowie Kaczyńskiego dostali kosza od Platformy i PSL. Koalicja rządząca uznała wówczas, że pakiet demokratyczny w kształcie, który proponowała formacja Kaczyńskiego może sparaliżować prace parlamentu, blokując Marszałka i Prezydium Sejmu.
Pierwotny projekt PiS różnił się od dzisiejszego kształtu proponowanych zmian w Regulaminie Sejmu, a posłowie opozycji mówią już wprost o "odchudzaniu" pakietu demokratycznego. Kiedy PiS było w sejmowej defensywie, posłowie tej partii w związku z pakietem wnioskowali m.in. o likwidację sejmowej "zamrażarki", zmianę zasad wysłuchania publicznego oraz zrównanie procedury uchwalania projektów ustaw podatkowych z kodeksami.
6 rzeczy, które wprowadza pakiet demokratyczny PiS-u
Deklaracja o poparciu dla rządu, likwidacja zamrażarki, jeden punkt w porządku obrad dla opozycji, pytania do premiera, ograniczenie wniosków formalnych, podniesienie większości w Komisji Ustawodawczej. Czytaj więcej
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
