
Dziennikarz znany z aktywności na Facebooku, zazwyczaj komentuje bieżące wydarzenia polityczne. Teraz jednak odkłada je na bok - podzielił się właśnie bardzo osobistym wyznaniem i liczy na to, że namówi nim do badań swoich fanów.
REKLAMA
Ojciec Mellera, dyplomata i były minister spraw zagranicznych, zmarł na raka jelita grubego w 2008 roku. Miał wtedy 66 lat. – Żyłby najpewniej do dzisiaj i właśnie szykowalibyśmy się do Świąt, gdyby odpowiednio wcześniej się zbadał, bo z resztą zdrowia było u niego ok – pisze publicysta "Newsweeka". I jak tłumaczy, zabrakło świadomości, że nowotwór można rozpoznać odpowiednio wcześnie. – Jako grupa ryzyka zrobiłem kolonoskopię, dzięki czemu dowiedziałem się, że jestem czysty. Lekarze mi powiedzieli bym powrócił za osiem lat i właśnie wyszedłem od gastrologa ze skierowaniem na kolejną kolonoskopię – dodaje.
W emocjonalnym poście apeluje do mężczyzn: "KAŻDY PO 40 ROKU ŻYCIA POWINIEN ZROBIĆ TE BADANIA". Zwraca się szczególnie do tych, których najbliżsi odeszli z tej samej przyczyny, co jego ojciec. Nie namawia jednak wyłącznie panów, ale i kobiety, by "męczyły swoich starych" i "molestowały rodzeństwo", bo są "bardziej czujne". Prawdą jest jednak, że one również powinny się badać. – Perspektywa wsadzania rurki w tyłek nie brzmi zbyt pociągająco, ale można to robić w znieczuleniu ogólnym, a i bez znieczulenia dzisiaj to badanie jest dużo mniej nieprzyjemne – stwierdza Meller.
Ostatnia jego prośba brzmi: "Udostępniajcie ten post na potęgę". Odpowiedziało ponad tysiąc osób. Warto dodać, że nowotwór jelita grubego jest drugim, najczęściej występującym po raku płuc i piersi.
Źródło: Facebook
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
