
Ostrej krytyce poddał Marcin Meller głośny występ Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego. "Bo największym naszym współczesnym problemem jest rasizm. Przecież gdyby nie moje finezyjne żarty o gwałceniu Ukrainek, to nikt by tego nie zrozumiał." – przedstawia sposób myślenia Wojewódzkiego.
W pełnym ironii felietonie pisanym z punktu widzenia Kuby Wojewódzkiego, Marcin Meller drwi ze słów celebryty, który bronił się, że słuchacze jego żartu nie zrozumieli konwencji w jakiej był on wypowiedziany.
Marcin Meller
felietonista "Newsweeka"
Czytaj też: Figurski: Swoich słów absolutnie nie żałuję. Nie przepraszam za nie, ale za ich złą interpretację [wywiad]
Marcin Meller opisuje też inne potencjalne działania Wojewódzkiego, które miałby prowadzić do zwalczania antysemityzmu, agresji na ulicach czy "ciemnoty i stereotypów".
Marcin Meller
felietonista "Newsweeka"
"Wojewódzki" Mellera nie rozumie też oburzenia za żart o Ukrainkach. W jego ocenie to wyniki istnienia "polskiego kołtuna" i on zamiast przepraszać "te babska z dzikiego Wschodu", może je co najwyżej "z łaski do mojego łóżka wpuścić, jak się z kolan zwloką". Dostaje się też redakcji "Polityki", której Wojewódzki jest felietonistą, i która jako pierwsza opublikowała jego wyjaśnienia.
Zobacz także: "Jestem Ukrainką. Usunięcie programu „Poranny WF“ z anteny Eska Rock jest walką z wiatrakami"
Marcin Meller
felietonista "Newsweeka"
Meller porównuje nawet Wojewódzkiego do Hermana Goeringa, który miał kiedyś powiedzieć: "to ja decyduję, kto jest Żydem". Wojewódzkiemu przypisuje słowa: "Zaś ja decyduję, kto jest rasistą, a kto dziwką na kolanach. Capito?" – kończy swój felieton Marcin Meller.
Cały felieton Marcina Mellera w najnowszym numerze "Newsweeka"
