
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", doświadczeni szefowie urzędników zostaną zwolnieni, by zrobić miejsce dla partyjnych działaczy z "ideową identyfikacją". Posłowie opozycji twierdzą, że po kontrowersjach z Trybunałem Konstytucyjnym, zmiany w administracji, to kontinuum osiągania pełni władzy.
REKLAMA
Nowy projekt PiS zakłada wymianę dotychczasowych urzędników, kierowników departamentów i wydziałów w urzędach. Zwolnienia w wyniku ustawy mogą dotyczyć ponad półtora tysiąca osób. A sama ustawa może zostać uchwalona jeszcze przed świętami.
Posłowie partii opozycyjnych nie zostawili na projekcie suchej nitki. Marek Wójcik z Platformy Obywatelskiej nazwał sprawę "czystką w administracji", która ma upolitycznić urzędy. Swoje trzy grosze dorzucił również Zbigniew Gryglas z .Nowoczesnej. – Państwo nie chcecie administracji apolitycznej, ale powoływanej przez polityków i zależnej od polityków – grzmiał polityk z sejmowej mównicy.
Sprawa dotyczy prawie 120 tys. osób zatrudnionych w centralnych urzędach: w ministerstwach, urzędach skarbowych, urzędach wojewódzkich, służbach sanitarnych, budowlanych czy związanych z ochroną środowiska. To korpus służby cywilnej, który ma zapewnić "zawodowe, rzetelne, bezstronne i politycznie neutralne wykonanie zadań państwa". Czy będzie bezstronne i apolityczne trudno powiedzieć. Ale tajemnica poliszynela jest to, że jak tylko się zmienia władza zmieniają się kadry.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
