
Prezydent Gliwic i jednocześnie prezes Związku Miast Polskich, wysłał do premier Szydło list. Z apelem o pomoc dla znajdującej się w dramatycznej sytuacji gminy Koniecpol w województwie śląskim. Od pół roku jej mieszkańcy nie mają wody. Ani w kranach, ani w studniach. Codziennie koło 13-ej wodę dowożą im cysterny i beczkowozy. I tak dzień w dzień. Nie pomogły żadne telewizje ani apele do możnych tego świata. Nic się nie zmienia. Ludzie myją się w miskach, oszczędzają każdą kroplę i ze zgrozą myślą o zimie. Nikt im nie pomógł. Liczą na Beatę Szydło.
REKLAMA
To mógłby być pierwszy krok, by pokazać, że Polskę z ruiny jednak podźwignąć można. Choć w tym przypadku ruinę wywołali nie politycy, a zwykła susza i lokalne zaniedbania. Kataklizm żywiołowy, który szalał ostatniego lata. Trzeba jednak przyznać, poprzednie władze nie bardzo Koniecpolowi pomogły. Może zatem to szansa dla nowego rządu? Żeby pchnąć sprawę do przodu i pokazać, że dalej Polski już się nie rujnuje? Albo po prostu – by wykazać się zwyczajną, ludzką, wrażliwością.
Prezydent Gliwic napisał w liście do Beaty Szydło: ”Mam nadzieję, że Szanowna Pani Premier zechce pochylić się nad sytuacją mieszkańców gminy i okaże wrażliwość, której zabrakło poprzedniemu rządowi”. Pisze, że o taką pomoc prosił również rząd Ewy Kopacz, gdyż wcześniej udzielił on pomocy Słupskowi. I to z bardziej błahych powodów – ”na przebudowę drogi, budowę mieszkań socjalnych i remont teatru lalek”. Pomoc do Koniecpola jednak nie dotarła.
Wola jest, co dalej?
– Wiem od wojewody śląskiego, Jarosława Wieczorka, że jest wola po stronie obecnego rządu, by zająć się tą sprawą, ale są problemy natury formalnej, prawnej – mówi w rozmowie z naTemat prezydent Zygmunt Frankiewicz. I dodaje: – Chodzi o brak cywilizacyjny, jeden z najważniejszych. A gmina jest w trakcie programu naprawczego, ma ograniczoną samodzielność, nie ma zdolności inwestycyjnej. Problem przekracza jej możliwości. To są warunki do ingerencji rządowej. W państwie solidarnym takie coś musi działać.
– Wiem od wojewody śląskiego, Jarosława Wieczorka, że jest wola po stronie obecnego rządu, by zająć się tą sprawą, ale są problemy natury formalnej, prawnej – mówi w rozmowie z naTemat prezydent Zygmunt Frankiewicz. I dodaje: – Chodzi o brak cywilizacyjny, jeden z najważniejszych. A gmina jest w trakcie programu naprawczego, ma ograniczoną samodzielność, nie ma zdolności inwestycyjnej. Problem przekracza jej możliwości. To są warunki do ingerencji rządowej. W państwie solidarnym takie coś musi działać.
Tym bardziej, że sprawa jest zwyczajnie, po ludzku, wstrząsająca. Widać to zwłaszcza teraz, gdy idzie zima, zbliżają się Święta. – Woda jest liczona u nas na wagę złota. Jak komuś cały czas leci z kranu czysta, ten tego nie zrozumie. Mamy nadzieję, że od rządu, od pani premier Beaty Szydło, dostaniemy jakieś wsparcie – słyszę od radnej Agnieszki Bożek.
Ostatnia dostawa wody w Wigilię
Woda co prawda, w niewielkich ilościach, pojawiła się w studniach, ale nie nadaje się do spożycia. Mieszkańcy mówią, że sanepid wykrył bakterie coli. – Jak zagotuję, jest brązowa. Nie nadaje się do kąpania, bo też jest brązowa. Kupiłam miskę, gotuję wodę z beczkowozów na gazie i kąpię dzieci w misce. Pytają, dlaczego, bo wcześniej lały do wanny tyle wody, ile chciały. Teraz liczy się każda kropla. Jest tragedia. Nikomu tego nie życzę. Nie chciałaby pani żyć w takich warunkach – mówi sołtys Kuźni Wąsowskiej, Małgorzata Starczewska.
Woda co prawda, w niewielkich ilościach, pojawiła się w studniach, ale nie nadaje się do spożycia. Mieszkańcy mówią, że sanepid wykrył bakterie coli. – Jak zagotuję, jest brązowa. Nie nadaje się do kąpania, bo też jest brązowa. Kupiłam miskę, gotuję wodę z beczkowozów na gazie i kąpię dzieci w misce. Pytają, dlaczego, bo wcześniej lały do wanny tyle wody, ile chciały. Teraz liczy się każda kropla. Jest tragedia. Nikomu tego nie życzę. Nie chciałaby pani żyć w takich warunkach – mówi sołtys Kuźni Wąsowskiej, Małgorzata Starczewska.
Jest XXI wiek, a my w takich warunkach
A teraz jeszcze Święta. Wyobraźmy je sobie bez wody. Sprzątanie, gotowanie, mycie. W przypadku Kuźnicy Wąsowskiej, ostatni raz beczkowozy przyjadą w Wigilię, w Święta nie pracują. Nie można wcześniej zrobić zapasów, bo ile można trzymać wodę w plastikowych baniakach? A beczkowozy i cysterny też mają ograniczoną pojemność. Każdy transport kosztuje 300 zł. Gmina, biedna i zadłużona, płaci za nie z własnej kasy.
A teraz jeszcze Święta. Wyobraźmy je sobie bez wody. Sprzątanie, gotowanie, mycie. W przypadku Kuźnicy Wąsowskiej, ostatni raz beczkowozy przyjadą w Wigilię, w Święta nie pracują. Nie można wcześniej zrobić zapasów, bo ile można trzymać wodę w plastikowych baniakach? A beczkowozy i cysterny też mają ograniczoną pojemność. Każdy transport kosztuje 300 zł. Gmina, biedna i zadłużona, płaci za nie z własnej kasy.
Małgorzata Starczewska mówi, że przed Świętami pojedzie do supermarketu, zrobi zapasy wody w butelkach. Żeby chociaż nie zabrakło na zrobienie kawy. Ale co mają powiedzieć ci, którzy hodują zwierzęta? – Ja wystawiam codziennie trzy baniaki po 20 litrów. Dla zwierząt potrzeba około 100 litrów. Ale są tacy, którzy mają pojemniki na tysiąc. Powiedzą krowom, że nie dostaną wody, bo są Święta? Że każda kropla jest cenna? – mówi. Jest jeszcze jeden problem. Baniaki stoją na zewnątrz. Już raz pojawił się przymrozek i woda w mniejszych pojemnikach zamarzła. Sołtys była akurat u swojej znajomej.
– I jak sobie znajoma poradziła? – pytam.
– Roztłukła lód, wrzuciła do garnka, trochę podgrzała i dała krowom. Jest XXI wiek, a my żyjemy w takich warunkach – poda odpowiedź.
– Roztłukła lód, wrzuciła do garnka, trochę podgrzała i dała krowom. Jest XXI wiek, a my żyjemy w takich warunkach – poda odpowiedź.
Są chętni, ale pieniędzy nie ma
Wszystko rozchodzi się o budowę wodociągów. Gmina nie poradzi sobie sama. – Jako miasto Gliwice jesteśmy w stanie się dołożyć. Najpierw trzeba jednak zebrać inne środki, bo w takiej akcji wzajemnej pomocy nie jesteśmy w stanie zebrać ich wystarczająco dużo – mówi prezydent Frankiewicz. I zapewnia: – Jeśli coś się ruszy i będą jakieś pieniądze w grze, na przykład rządowe, to my jesteśmy skłonni coś dołożyć. Podejrzewam, że podobnie zrobią inne śląskie miasta.
Wszystko rozchodzi się o budowę wodociągów. Gmina nie poradzi sobie sama. – Jako miasto Gliwice jesteśmy w stanie się dołożyć. Najpierw trzeba jednak zebrać inne środki, bo w takiej akcji wzajemnej pomocy nie jesteśmy w stanie zebrać ich wystarczająco dużo – mówi prezydent Frankiewicz. I zapewnia: – Jeśli coś się ruszy i będą jakieś pieniądze w grze, na przykład rządowe, to my jesteśmy skłonni coś dołożyć. Podejrzewam, że podobnie zrobią inne śląskie miasta.
Od mieszkańców też słyszę, że są przygotowani, by coś dołożyć. Ale sami sobie nie poradzą. – Burmistrz nie ma pieniędzy. Po poprzedniku odziedziczył zadłużoną gminę. Pisał już wszędzie, prosił o dofinansowanie. Przyjeżdża do nas, osobiście sprawdza, jak wygląda sytuacja – mówi Małgorzata Starczewska. Z samym burmistrzem, niestety, nie udało mi się porozmawiać. Jeździł po gminie, był nieuchwytny. Dominika Majewska już z nim jednak dla naTemat rozmawiała. – Pomagamy ludziom z zagranicy, a my pomocy nie możemy się doczekać – mówił we wrześniu Ryszard Suliga. Od tamtej pory Koniecpol wciąż się jej nie doczekał.
Tylko tyle, by przeżyć
Wody nie ma około 1300 mieszkańców. Nie wszędzie jest tak źle, choć do ideału również w tych lepszych miejscach daleko. – Dramatu nie ma, ale nie lejemy wody w wannie do pełna, nie myjemy co tydzień samochodu. Wodę do picia kupujemy w butelkach. Mamy tylko tyle wody, by przeżyć – mówi Krzysztof Kurpios z Kuźnicy Grodzieńskiej. Miejscowości w środku Polski. Dużego kraju Unii Europejskiej, członka Sojuszu Północnoatlantyckiego. Na początku XXI wieku.
Wody nie ma około 1300 mieszkańców. Nie wszędzie jest tak źle, choć do ideału również w tych lepszych miejscach daleko. – Dramatu nie ma, ale nie lejemy wody w wannie do pełna, nie myjemy co tydzień samochodu. Wodę do picia kupujemy w butelkach. Mamy tylko tyle wody, by przeżyć – mówi Krzysztof Kurpios z Kuźnicy Grodzieńskiej. Miejscowości w środku Polski. Dużego kraju Unii Europejskiej, członka Sojuszu Północnoatlantyckiego. Na początku XXI wieku.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
