
34-letnia Ka Yang, 4 lata temu włożyła swoją miesięczną córeczkę do mikrofalówki i przez 5 minut zadawała okrutną śmierć. Dziecko zmarło w wyniku odniesionych poparzeń. Zwyrodniała kobieta dopiero teraz usłyszała wyrok. Dożywocie.
REKLAMA
Prawnicy broniący morderczyni bronili jej mówiąc, że kobieta choruje na padaczkę i w chwili dokonywania zbrodni miała napad epilepsji. Przez to ich zdaniem nie miała świadomości, że wkłada córeczkę do mikrofalówki.
Na szczęście biegli nie dali wiary takiej linii obrony. Ponadto stwierdzili w sądzie, że po zatrzymaniu kobieta wielokrotnie zmieniała swoją wersję wydarzeń, twierdząc m.in. że zemdlała, a po odzyskaniu przytomności zobaczyła, że córeczka leży obok kuchenki.
Lekarze, którzy wykonali sekcję zwłok dziecka stwierdzili, że dziewczynka bardzo cierpiała, bo zanim umarła poparzone zostały jej organy wewnętrzne. Jak niewyobrażalne tortury musiało przechodzić niemowlę trudno sobie nawet wyobrazić.
Zwyrodniała dzieciobójczyni usłyszała wyrok dożywocia, a prokurator stwierdził, że zabiła dziecko, ponieważ przeszkadzało jej w pracy w firmie architektonicznej. Za swoją okropną zbrodnię na pewno nie będzie mieć łatwego, dożywotniego życia w więzieniu.
źródło: RMF24
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
