Prezent "od serca"? Dyplomacja przede wszystkim, a najważniejsze to zachować uśmiech.
Prezent "od serca"? Dyplomacja przede wszystkim, a najważniejsze to zachować uśmiech. Fot. Screen/ Bridget Jones Diary

Za chwilę Wigilia, czas uroczystej kolacji z rodziną, a potem długo wyczekiwane podarunki. Jednak nie jest tajemnicą, że niektóre prezenty są nietrafione, brzydkie, okropne i nie wiadomo na co chorował twórca, który je wyprodukował. Co więc można zrobić jeśli zostaniemy obdarowani taką niespodzianką? Zachować dyplomatyczny uśmiech i zwrócić się do sprzedawcy.

REKLAMA
Wszyscy lubiliśmy prezenty jako dzieci. Niestety wraz z dorastaniem nasze wymagania rosną i wychodzą poza marzenie o nowym zestawie "Psiego Patrolu" czy nowym PSP. Teraz jako "duże dzieci", dziwnym trafem, jak magnes przyciągamy wszelkiej maści zestawy skarpetek w wąsy i kropki, zestawy kosmetyczne do cery tłustej i trądzikowej, a także ubrania, które jeśli mają tyle szczęścia, że trafiają w nasz gust, mogą być w rozmiarze 4 razy "ja". Co możemy zrobić? Jako konsumenci mamy prawo do zwrotu lub wymiany.
Pardon, czy masz może paragon?
Nie chcąc sprawić przykrości św. Mikołajowi najpierw zaczniemy nerwowo bronić prezent we własnych oczach, twierdząc, że skarpetki ze "stertki", mają wyjątkową jakościowo bawełnę, potem, ale potem, kiedy lampki na choince zgasną, zaczniemy się zastanawiać jak się ich pozbyć. I tu sprawa zależy od kilku czynników, w których zawsze podstawą ewentualnej wymiany lub zwrotu, będzie posiadanie paragonu.
Pomijając kwestie związane z problematycznym wyegzekwowaniem dowodu zakupu, bez którego w ogóle nie warto wstawać z kanapy, wszystko zależy od tego czy prezent został zakupiony przez internet czy w sklepie stacjonarnym. W przypadku tej drugiej opcji, zwrot/wymiana to sprawa indywidualnej polityki danej marki.
– Musimy pamiętać o tym, że jako konsumenci mamy prawo do skorzystania prawa do namysłu i odstawania do umowy w ciągu 14 dni bez podania przyczyny, ale tylko w sytuacji, kiedy dokonujemy zakupu na odległość, czyli np. przez internet albo poza siedziba przedsiębiorcy np. na pokazie – mówi Paweł Ratyński z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W przypadku sklepu stacjonarnego mamy mniej opcji, ponieważ sami dokonaliśmy wyboru towaru, mogliśmy go dokładnie zobaczyć i ocenić jego przydatność.
Paweł Ratyński
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

W sytuacji, kiedy kupujemy towar w sklepie stacjonarnym, możliwość zwrotu pełnowartościowego towaru tylko dlatego, że przestał nam się podobać lub okazał się nietrafionym prezentem, zależy tylko od dobrej woli sprzedawcy. On nie ma obowiązku przyjmować od nas zwrotu towaru, który jest bez wady, bo uznaliśmy, że gdzieś możemy znaleźć go taniej, albo po prostu nam nie pasuje. Prawo do odstąpienia od umowy bez podania przyczyny przysługuje nam tylko w sytuacji, kiedy kupujemy towar na odległość.

W praktyce oznacza to, że lepiej powstrzymać się od robienia awantury biednemu sprzedawcy, który nie chce zwrócić nam pieniędzy i spróbować się dogadać. Bo "indywidualna polityka sklepu", czasami czyni wyjątki od reguły, o czym przekonała się Anita, której, pomimo restrykcji związanych ze zwrotem pieniędzy, udało się przekonać sprzedawcę, żeby przystał na jej prośbę.
– W zeszłym roku, w jednej ze znanych sieci sklepów z zabawkami, kupowałam grającą kulę dla synka. Przy choince okazało się, że nie ja jedyna wpadłam na ten pomysł, więc Artek dostał dwie kule i to z tego samego sklepu – mówi naTemat Anita, która znając politykę tego domu handlowego, wiedziała, że nie uzyska zwrotu pieniędzy, a jedynie możliwość wyboru innej zabawki. – Dziecko dostało już tyle zabawek, że wolałam iść kupić mu coś do ubrania w innym sklepie.
Co zrobiła Anita? – Wytłumaczyłam po ludzku co się stało, że dziecko zawiedzione, pokazałam dwa paragony za kule i udało mi się przekonać menadżerkę sklepu do zwrotu pieniędzy. Nie wiem, jak to podpięły w dokumentach, ale trzeba pamiętać, że po tamtej stronie też stoi człowiek i trzeba próbować – dodaje kobieta.
Ale takie "próbowanie" ma swoje granice. Czasami klienci, którzy na przykład kupili prezent po pełnej cenie, po świętach dowiadują się, że jest tańszy o połowę, próbują wykorzystać sytuację i skorzystać z promocji. W tym celu sklepy stacjonarne wprowadzają ograniczenia w swojej polityce zwrotów, do czego mają pełne prawo. Niektóre z nich oprócz tego, że nie przyjmą zwrotów, oferując w zamian wymianę produktu na inny. Bronią się przed tymi klientami, którzy chcą oddać rzecz kupioną po cenie regularnej, na rzecz tej samej lub innej przecenionej po świętach. Jak?
– U nas nie ma zwrotów, jest tylko wymiana – mówi nam sprzedawczyni jednego ze sklepów z ubraniami w warszawskim Blue City. – Klient, który najpierw kupił kurtkę w pełnej cenie, widzi zaraz po świętach, że jest tańsza o połowę, bo jest wyprzedaż wszystkiego, nie będzie mógł z niej skorzystać w zamian za zwrot tamtej rzeczy. Przecież gdybyśmy przyjmowali takie zwroty to wszyscy by masowo przyszli po rabat. Nie ma tak. Jeśli klient kupił coś po pełnej cenie i chce dokonać wymiany, to może to zrobić, ale tylko w "starej cenie". Dotyczy to całego asortymentu – dodaje.
logo
Ponieważ wielu klientów widząc obniżkę kupionego przed świętami towaru chcą "przyoszczędzić" niektóre sklepy ograniczają możliwość wymiany do asortymentu sklepu, ale po starcy, pozbawionych rabatu cenach. Fot. Albert Zawada/Agencja Gazeta
– Wielu sprzedawców w związku z dużą konkurencją na rynku stosuje rozmaite polityki zwrotu. Ma prawo wyznaczyć dowolny sposób obsługi tego zwrotu: na przykład zamiast zwracać nam gotówkę lub należność na kartę płatniczą, może też zwrócić nam to w formie bonu zakupowego, żebyśmy zostali jego klientami i zrealizowali kolejne zakupy u niego – mówi Raczyński.
Należy jednak pamiętać, że zawsze, niezależnie od rodzaju sklepu, mamy prawo domagania się zwrotu w przypadku towaru uszkodzonego. Niezależnie od tego czy kupiliśmy go w sklepie stacjonarnym czy w internecie. – Mamy 2 lata na reklamację w związku z rękojmią, która nam przysługuje na podstawie kodeksu cywilnego. Na podstawie rękojmi powinniśmy zwrócić się do przedsiębiorcy, najlepiej na piśmie, określając, że towar nie spełnia naszych oczekiwań lub ma określona wadę i możemy zażądać naprawy, wymiany, obniżki ceny lub odstąpienia od umowy –radzi ekspert. W pozostałych przypadkach, podobnych do sprawy pani Anity, sprawdza się własna inwencja by przekonać sprzedawcę, że nasz przypadek jest "naprawdę wyjątkowy".

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl


.