Piękna Mya Taylor ma małe szanse na Oscara, ale środowisko LGBT o to walczy.
Piękna Mya Taylor ma małe szanse na Oscara, ale środowisko LGBT o to walczy. materiały promocyjne

To jeden z najciekawszych i najzabawniejszych filmów tego roku. Nakręcony w całości iPhone'em 5S doskonale prezentuje się pod względem estetycznym. Historia transseksualnych przyjaciółek pokazuje dramat kobiet uwięzionych w męskim ciele, które nie są traktowane jak pełnoprawni ludzie. Ich seksualność jest tak jaskrawa, że przechodnie patrzą na nie z niesmakiem, a ich życie pełne jest małych i dużych dramatów.

REKLAMA
Nadzieja na przełom
Komediodramat Seana Bakera, zdobywcy nagród na festiwalach kina niezależnego, ma szanse na kilka nominacji do Oscarów 2016, które odbędą się pod koniec lutego, między innymi za najlepszy film, najlepsze zdjęcia i za najlepszą aktorkę drugoplanową. Nie jest "pewniakiem", jednak amerykańskie środowisko transseksualistów prowadzi kampanię na rzecz Myi Taylor, która w "Mandarynce" gra Alexandrę, przyjaciółkę głównej bohaterki Sin - Dee, graną przez charyzmatyczną Kitanę Kiki Rodriguez.
Sprawę wspiera transseksualna celebrytka, bohaterka okładki "Vanity Fair" i reality show "I am Cait" - Caitlyn Jenner, która do niedawna była ojcem dziesiątki dzieci, mistrzem olimpijskim Brucem Jennerem. Fanom portali plotkarskich kojarzy się głównie z tym, że jego pasierbicą jest Kim Kardashian.
Jako twarz oscarowej kampanii, na początku stycznia Jenner poprowadzi uroczystą projekcję dla członków Amerykańskiej Akademii Filmowej, na kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem oscarowych nominacji. O ile środowisko LGBT podchodzi do przedsięwzięcia optymistycznie, komentatorzy są sceptyczni. Twierdzą, że kampania nie pomoże Taylor, ponieważ członkowie Akademii najczęściej głosują na aktorki białe i starsze od 24 -letniej, czarnoskórej i transseksualnej kobiety.
Nominacja Myi Taylor byłaby przełomem w Hollywood. Po raz pierwszy wyróżniono by transseksualistkę. Byłby to również wielki sukces aktorki, która w "Mandarynce" debiutowała. Co prawda za tę rolę otrzymała już kilka nagród, jednak Oscar jest spełnieniem marzeń wszystkich artystów filmowych, choć nie wszyscy się do tego przyznają. Taylor do niedawna prowadziła bardzo podobne życie do swojej bohaterki Alexandy. W wieku 18 lat wychowujący ją dziadkowie wyrzucili ją z domu, właśnie przez trudną do zaakceptowania seksualność, potem pracowała jako prostytutka w Hollywood. Być może dlatego była w stanie stworzyć postać autentyczną, wzruszającą i budzącą sympatię widzów.
Piękna tragikomedia
"Mandarynkę" powinien obejrzeć każdy. Nie tylko dlatego, że jest to pod wieloma względami film bardzo dobry, zabawny i poruszający, ale też bogaty w różne emocje. Bohaterki, prostytutki z Los Angeles, tworzą specyficzną komunę, przezywają się czule, znają się jak łyse konie, są w stanie wybaczyć sobie wszystko. Przeżywają mniejsze i większe dramaty, są piękne i wrażliwe, silne kiedy trzeba.
logo
Sin - Dee, Chester i Alexandra pod ulubionym sklepem z pączkami. materiały promocyjne
Sin - Dee wraca do miasta po 28 dniach spędzonych w więzieniu. Pełna nadziei i tęsknoty do swojego narzeczonego Chestera, lokalnego alfonsa. Jest Boże Narodzenie, magiczny czas pojednania, w którym życie pięknej transseksualistki zaczyna się walić. Dowiaduje się, że ukochany zdradza ją z białą, "prawdziwą" kobietą i wpada w szał. Od tego momentu widzowie towarzyszą jej w poszukiwaniach "suki", która ukradła jej Chestera. Zaczyna się ciąg tragicznie zabawnych wydarzeń. Alexandra stara się ją wspierać, jednak jest kobietą rozsądną i boi się "dramatu".
Warty uwagi jest również wątek armeńskiego taksówkarza Razmika, który ma słabość do transseksualnych prostytutek, mimo że w domu czeka na niego piękna żona i dziecko. W Wigilię, zamiast spędzić czas z rodziną przy stole, jedzie szukać Sin - Dee, w której się podkochuje. W ślad za nim wyrusza niemówiąca po angielsku teściowa. Sytuacja, jeśli brać ją zupełnie na serio, jest tak dramatyczna, że widz zastanawia się, jak rodzina taksówkarza będzie później wspólnie żyła. Piękna tragifarsa.
"Mandarynka" bardzo dokładnie pokazuje, jak wielkim dramatem jest życie transseksualistów. Oblewanych moczem, nieszanowanych. To obraz bardziej przygnębiający niż w filmach Almodóvara, jednak wydźwięk tej historii jest bardzo pokrzepiający - prawdziwa przyjaźń przetrwa każdy kryzys. Prosty i piękny przekaz, tak jak cały film Seana Bakera.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl