
Mówili na niego "Wilk" (ukr. Wołk, niem. Wolf), choć o tym przydomku być może zdążył już zapomnieć. Kilkadziesiąt lat ukrywał się w Stanach Zjednoczonych, ale niebawem może stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości. IPN wystąpił właśnie z wnioskiem o potwierdzenie tożsamości sędziwego Ukraińca, co ma pozwolić na jego ekstradycję do Polski.
Ukraiński Legion Samoobrony otoczył wieś i jej okolice, następnie pododdziały wkroczyły do Chłaniowa. Legioniści podłożyli ogień w kilku miejscach. Większość mieszkańców zbiegła już w nocy do innych miejscowości, część ukryła się w lasach, część w stodołach, rowach. Znalezionych likwidowano na miejscu, strzelano także do uciekających. Cała akcja trwała ponad godzinę. (...) W wyniku akcji legion spalił od 35 do 41 gospodarstw w Chłaniowie (wsi i kolonii) oraz pobliskim Władysławinie (...). Obie miejscowości były bazami partyzanckimi, ale ani partyzanci AL, ani operujący w pobliżu Sowieci nie stanęli w obronie mordowanej wsi, która tak często udzielała im schronienia.
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
