
Znany aktor, który od 2013 roku jest dumnym obywatelem Rosji, zagra przywódcę ZSRR. Co ciekawe, za film odpowiedzialni są m.in. Francuzi. Depardieu najwyraźniej nie widzi w tym jednak problemu. I wkrótce pojawi się na planie jako Józef Stalin. Fani będą mogli tylko westchnąć: Co się stało z Obelixem?
REKLAMA
"Le Divan de Staline" ("Kozetka Stalina") najpierw była powieścią, teraz zostanie przeniesiona na duży ekran. Reżyserką filmowej adaptacji będzie francuska aktorka Fanny Ardant. To ona spotka się z aktorem, który nie tak dawno zmienił obywatelstwo na rosyjskie.
Depardieu 3 lata temu oficjalnie przestał być Francuzem. Nie podobało mu się, że prezydent Francois Hollande chce wprowadzić 75-procentowy podatek dla najbogatszych. Zaprotestował więc, szukając nowej - bardziej przyjaznej - ojczyzny. I nie miał nic przeciwko, by stała się nią Rosja. Władimirowi Putinowi musiały się spodobać słowa artysty, który nazwał Rosję "świetną demokracją". Później, już jako jej obywatel, popierał zajęcie przez nią Krymu.
Dziś Depardieu, który podbijał serca widowni m.in. rolą słynnego Gala w "Asterixie i Obelixie", zaskakuje świat coraz bardziej. Słynie raczej jako oderwany od rzeczywistości starzejący się gwiazdor. I gdy wydawało się, że już bardziej zdziwić nie może, pojawia się informacja o jego angażu do filmu o Stalinie. Będzie dyktatorem państwa, które tak dumnie reprezentuje.
źródło: BBC
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
