Beata Szydło komentuje decyzję Komisji Europejskiej
Beata Szydło komentuje decyzję Komisji Europejskiej Fot. Sławomir Kamiński / Agencja

Szefowa rządu spokojnie reaguje na zapowiedź unijnej kontroli. Zapowiedziała, że jest otwarta na współpracę, podkreślając: "Chcemy, by komisarze poznali fakty o sytuacji w Polsce". Wiceszefowi KE zarzuciła jednak brak obiektywizmu. Powodem ma być fakt, że otrzymał on ważne odznaczenie z rąk Bronisława Komorowskiego.

REKLAMA
– Mam wrażenie, że Frans Timmermans nie miał do końca precyzyjnej wiedzy o sytuacji w Polsce – powiedziała Beata Szydło w programie "Jeden na Jeden". W ten sposób odniosła się do uruchomienia procedury monitorowania praworządności w naszym kraju. A o tym, jak pisaliśmy, w środę poinformował właśnie Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej.
–Polska sprawa była jedną z dwunastu – mówiła Szydło, przekonując, że wszczęta procedura jest normalną. – Wcześniej takie procedury były już czynione, tylko nie sformalizowano tego – zapewniła. Podkreśliła też chęć prowadzenia "rzeczywistego dialogu" z unijnymi komisarzami. Zależy jej, by "poznali fakty" o tym, co w tej chwili ma miejsce w Polsce. I obiecała, że dostarczy im na ten temat rzetelnych informacji.
W rozmowie z prowadzącym Bogdanem Rymanowskim, rozwiewała wątpliwości wiceszefa KE. – Został odznaczony przez prezydenta Komorowskiego, może dlatego nie sympatyzuje z nami – zastanawiała się. Dodała też, że w Holandii, skąd pochodzi Timmermans, sądy nie orzekają o konstytucyjności ustaw.
Jej zdaniem z demokracją w Polsce jest "wszystko w porządku", sugerując, że wcześniej nie było. Odniosła się tym do protestów społeczeństwa, które za rządów PO nie mogły się odbywać. Beata Szydło nie szczędziła zresztą krytyki Platformie. Broniąc decyzji o zmianach w Trybunale, przypomniała to, co zrobili poprzednicy. Przekonywała, że PiS musiał "naprawić" TK, co ten sam zresztą przyznał. – W tej chwili trwa walka o przywództwo w Platformie, dlatego pobiegli do Brukseli – wyjaśniała konsekwencje naprawy.
Na pytanie Rymanowskiego, czy ma coś do zarzucenia sobie i rządowi, odpowiedziała: "Nie twierdzę, że nie popełniamy błędów". Wytłumaczeniem tych, które doprowadziły do reakcji KE, jest to, że "nie wzięła pod uwagę ostatnich wydarzeń". Wierzy w pomoc opozycji, by mogło się to udać.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl