fot. Philip Lange/ Shutterstock.com

REKLAMA
Zanim wszyscy wielcy tego świata wybiorą się w podróż do malowniczego Davos w Alpach Szwajcarskich, by zaszczycić swoją obecnością Światowe Forum Ekonomiczne odbywające się w tym tygodniu, najpierw do ich uszu dotrą zapewne niespójne komunikaty napływające ze skłóconych ze sobą krajów należących do Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC).
W tym miejscu warto wspomnieć, że ta ulokowana w Wiedniu organizacja zrzeszająca 13 światowych producentów ropy jest dziś wewnętrznie podzielona na tych, którzy wydobywają surowiec przy wysokich bądź niskich kosztach. Ten podział stał się niezwykle wyraźny podczas dorocznego forum energetycznego pod nazwą Gulf Intelligence UAE Energy Forum, któremu miałem okazję przewodniczyć w ubiegłym tygodniu w Abu Dhabi. Uczestnikami wydarzenia byli, między innymi, ministrowie ds. energii z Nigerii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
To podczas tego spotkania ustępujący przewodniczący OPEC Emmanuel Kachikwu, który jednocześnie jest wiodącym przedstawicielem nigeryjskiej branży energetycznej, oznajmił, że organizacja rozważa zwołanie posiedzenia w trybie nadzwyczajnym, prawdopodobnie już na koniec lutego. Wszyscy zastanawiają się teraz, czy w związku z tym kraje należące do OPEC przystaną na pomysł ograniczenia produkcji, co pozwoliłoby na zatrzymanie gwałtownych spadków cen ropy na światowych rynkach.
– Uważam, że takie nadzwyczajne posiedzenie jest bardzo prawdopodobne. Większość członków OPEC chyba zaczyna rozumieć, że oto nadszedł najwyższy czas na ponowne podjęcie dialogu, pozostawiając w tyle niesnaski i napięcia, które towarzyszyły nam dotychczas w Wiedniu – wyjaśniał Emmanuel Kachikwu podczas indywidualnego wywiadu.
Tymczasem, jeszcze tego samego dnia, należące do OPEC Zjednoczone Emiraty Arabskie uprzejmie, aczkolwiek stanowczo, odrzuciły opisaną wyżej strategię.
– Żądanie od członków OPEC jednostronnego ograniczenia produkcji uważamy za niesprawiedliwe – uzasadniał decyzję Suhail Mohammed Al Mazrouei, emiracki minister ds. energii.
logo
Energetyka będzie jednym z czołowym tematów omawianych podczas tegorocznego WEF fot. materiały prasowe
W skłóconej dziś wewnętrznie organizacji walczą między sobą dwie frakcje. Dziewięciu członków OPEC opowiada się za zmianą priorytetów i walką o wyższe ceny ropy na rynku, podczas gdy czterech dąży do zachowania status quo. Są to: Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Cały problem polega na tym, że ta potężna czwórka ma w zanadrzu niemal całość wolnych mocy produkcyjnych. Dlatego głosy tych państw mają tak kluczowe znaczenie.
Niemniej jednak, w tej ideowej walce przeoczono dość istotny fakt, a mianowicie: podstawą działania OPEC mogą być wyłącznie jednomyślne decyzje podejmowane jednogłośnie przez kraje należące do tej organizacji. Osiągnięcie kompromisu między 13 członkami OPEC jest zatem niezwykle trudne, nawet w obliczu nieustającego spadku ceny ropy, która sięgnęła już kolejnego dołka na przestrzeni ostatnich 12 lat na poziomie 30 dolarów na baryłkę.
W 2014 roku OPEC, na czele którego stoi Arabia Saudyjska, podjął decyzję o wszczęciu wojny cenowej z niskonakładowymi producentami ze Stanów Zjednoczonych i innych krajów świata, by bronić swoich udziałów w rynku.
– Moim zdaniem podejmowanie sztucznych działań nie przyniesie trwałego efektu – komentuje Suhail Mohammed Al Mazrouei, emiracki minister ds. energii.
Ostatnie posiedzenie krajów należących do OPEC odbyło się w grudniu ubiegłego roku w Wiedniu. Spotkanie owiane było atmosferą gorzkiego rozczarowania i rozbicia. To wtedy odrzucono propozycję ograniczenia ilości wydobywanej ropy. Emmanuel Kachikwu, przewodniczący OPEC, zdradził, że podczas rozmów z afrykańskimi i południowoamerykańskimi producentami ropy doszło niemal do przewrotu. Zagrozili oni wspólnym wyjściem z szeregów organizacji ze względu na fakt, że cięcia produkcji o niemal 80% stanowiłyby poważny uszczerbek dla gospodarek ich państw – od Algierii aż po Wenezuelę.
– Większość członków OPEC obawia się załamania gospodarczego w ich krajach, dlatego trudno jest osiągnąć kompromis. Musimy znaleźć sposób na jednoczesne zabezpieczenie naszych udziałów w rynku i ochronę całej branży, w tym naszych krajowych rynków – wyjaśnia Emmanuel Kachikwu.
Na przestrzeni ostatnich miesięcy załamanie cen ropy doprowadziło do masowych zwolnień i ograniczenia budżetów inwestycyjnych przedsiębiorstw energetycznych. Niedawno również koncern BP zapowiedział masowe zwolnienia obejmujące 4 tysiące pracowników.
Tak się jednak składa, że nadmiar podaży ropy na globalnym rynku nie maleje i jej ceny w dalszym ciągu lecą w dół, co ma częściowo związek ze spowolnieniem gospodarczym w Chinach. Krach na rynku ropy dodatkowo napędza umocnienie dolara, które winduje ceny ropy na światowych rynkach.
Mimo załamania cen wiele krajów OPEC nadal notuje zyski, ale są też takie, które na tym tracą. Przykładowo koszty produkcji ropy w Nigerii szacuje się na około 31 dolarów za baryłkę, co przewyższa aktualną cenę ropy. Na dodatek we wszystkich tych państwach, w tym Arabii Saudyjskiej, obserwuje się gwałtowny spadek dochodów publicznych.
Zwołanie posiedzenia w trybie nadzwyczajnym nie stanowi jednak gwarancji, że kraje OPEC podejmą działania na rzecz ograniczenia podaży ropy na rynku. Iran zamierza w tym roku nawet zwiększyć jej wydobycie po zniesieniu sankcji nałożonych przez Zachód. Wzbudzenie chęci współpracy po stronie Arabii Saudyjskiej z jej największym rywalem na Bliskim Wschodzie będzie trudnym zadaniem, nawet jeśli rzecz dotyczy wzrostu cen ropy.
Mimo to ustępujący przewodniczący OPEC nadal wierzy, że osiągnięcie pewnego porozumienia jest możliwe.
– Uważam, że ostatecznie nastąpi zmiana w polityce OPEC dla dobra wszystkich członków organizacji. Nie wiadomo, czy ograniczenie produkcji ropy na skutek zmian strategicznych faktycznie sprawi aż tak istotną różnicę. Prawdopodobnie nie, ale symbolika działań jest w tym wypadku ważniejsza niż limity wydobycia – wyjaśnia Emmanuel Kachikwu.
Jego zdaniem pierwszy krok po stronie OPEC pozwoliłby na zainicjowanie dialogu z Rosją (wytwarzającą dziś rekordową ilość ropy na poziomie 10,8 milionów baryłek dziennie) i pozostałymi producentami nienależącymi do OPEC, takimi jak Meksyk, Azerbejdżan i Kazachstan.
Póki co ze środowiska OPEC płyną zupełnie inne komunikaty.

CNN relacjonowało Światowe Forum Ekonomiczne w Davos w styczniu 2016 roku. www.cnn.com/davos