"Wyklepali" Ferrari Enzo, rozbite przy 260 km/h. Choć rozpadło się na pół, chcą za nie... 9 mln zł

Odpowiedzialni za renowacje inżynierowie mogliby powiedzieć - to się wyklepie.
Odpowiedzialni za renowacje inżynierowie mogliby powiedzieć - to się wyklepie. fot. rmsothebys.com/kadr z YouTube
Ferrari Enzo to legendarna seria samochodów sportowych. Na aukcję trafi egzemplarz powypadkowy a i tak cena będzie rekordowa. Organizatorzy liczą na 1,5-2 mln euro zysku ze sprzedaży.



Ferrari wystawione na aukcję należało do szwedzkiego kryminalisty Stefana Erikssona. W 2006 roku samochód rozbił kierowca o nieznanej tożsamości na Pacific Coast Highway w Malibu. Wypadek był szeroko omawiany w mediach, auto w momencie zderzenia z innym miało 260 km prędkości.
Seria Enzo jest jednak na tyle rzadka i cenna, że postanowiono ratować nawet... pół samochodu, które pozostało po wypadku. Specjaliści z Ferrari Technical Assistance Service podjęli się zadania odbudowy auta. Silnik jest praktycznie nieużywany - samochód ma tylko 2 500 przejechanych kilometrów. Po "wyklepaniu" wygląda tak:
Ferrari będzie sprzedane na aukcji RM Auctions 3 lutego 2016 roku. Prognozuje się 1,5 do 2 mln euro, co daje równowartość 6,7 - 8,9 mln zł. Nic dziwnego - Enzo to seria, która z wiekiem drożeje, link do aukcji: tutaj.

Michał Maske z Ferrari Warszawa mówi naTemat, iż jednym z najbardziej „magicznych” miejsc w fabryce w Maranello jest dział Ferrari Classiche. Zajmuje się przede wszystkim restaurowaniem starych, zabytkowych modeli dla klientów z całego świata niezależnie od wieku samochodu.

– W przypadku egzemplarza Ferrari Enzo, poważnie zniszczonego w wypadku, decyzja klienta o naprawie samochodu z pewnością podyktowana była faktem, iż Enzo to limitowany model wyprodukowany jedynie w ilości 400 sztuk a jego wartość rynkowa z każdym rokiem wzrasta – mówi Michał Maske.


Ferrari Classiche oferuje naprawę i przywrócenie pojazdu do stanu pierwotnego, nawet jeśli wymaga to odbudowę niemalże od postaw jak w tym przypadku. Każdy pojazd opuszczający fabrykę po takiej kuracji posiada stosowny certyfikat potwierdzający jego stan.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...