
Za wyburzenie domów we Wrocławiu, gdzie mieszkali, rumuńscy cyganie żądają wymierzenia surowej kary. Tę, ich zdaniem, powinien nałożyć Trybunał Praw Człowieka. Romowie przekonują, że zostali wyrzuceni na bruk i nie mieli pojęcia o planach miasta. W rezultacie decyzji, 16 osób zostało bez dachu nad głową.
REKLAMA
Romowie oskarżają władze Wrocławia, które miały złamać cztery artykuły Konwencji Ochrony Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Chodzi o pozbawienie schronienia, jakim było koczowisko przy ulicy Paprotnej, zajmowane od 2009 roku. To zniknęło z powierzchni ziemi latem, gdy mieszkańcy na chwilę je opuścili. Dziś przekonują, że stracili nie tylko dom, ale też swój dobytek, który wylądował ponoć na… śmietniku.
Bezdomna, kilkunastoosobowa społeczność nie mogła uzyskać od miasta odpowiedzi, dlaczego nikt ich nie uprzedził. I choć zdążyli zbudować nowy dom w innym miejscu, to nie mają zamiaru odpuścić. Mimo, że Wrocław tłumaczy wyburzenie realnym zagrożeniem życia, Romowie chcą, by sprawę rozstrzygnął międzynarodowy trybunał.
źródło: Onet.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
