Cześć urzędników Kancelarii Sejmu protestuje przeciwko pracy w nocy narzucanej przez PiS.
Cześć urzędników Kancelarii Sejmu protestuje przeciwko pracy w nocy narzucanej przez PiS. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jak twierdzi poseł Krzysztof Brejza z PO, koszty nadgodzin i dodatków za nocną pracę polityków PiS wyniosły jak dotąd 76 tys. złotych. Ponadto urzędnicy Kancelarii Sejmu zaczynają buntować się przeciw takiemu trybowi pracy. Podkreślają, że wśród polityków są mamy i starsze kobiety, którym praca w nocy utrudnia opiekę nad dziećmi i wnukami.

REKLAMA
"Wśród nas są młode mamy, pracujące na 3/4 etatu czy babcie... Jak mamy zajmować się dziećmi czy wnukami, skoro całe noce zarywamy na posiedzenia komisji czy Sejmu" – skarżą się urzędnicy sejmowi w rozmowie z "Faktem".
Praca do późnych godzin staje się od jakiegoś czasu normą. Ostatnio obrady zostały przedłużone do rana, ponieważ... Jarosław Kaczyński odbierał o godzinie 19 nagrodę Człowieka Roku, przyznaną mu przez "Gazetę Polską".
Do późnych godzin porannych przedłużyły się niedawno także obrady Senatu. Jak pisaliśmy w naTemat, w piątek izba wyższa parlamentu obradowała niemal do godziny 3.00 rano. Przez siedem godzin dyskutowano nad ustawami, które dotyczą między innymi połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Debata została jednak przerwana. Dalszy jej ciąg odbył się w sobotę.
źródło: "Fakt"

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl