
Można nie mieć nic, ale łóżko musi być. To najważniejszy i najbardziej intymny mebel. Śnimy w nim, kochamy się, jemy, pracujemy i plotkujemy. Łóżko potrafi połączyć na długo, ale też podzielić na zawsze. Bardziej od tego co dzieje się na nim, liczy się to, co pod spodem. W końcu łóżko to najlepsza skrytka. Mama nie zobaczy, brat nie wyciągnie a i my z czasem zapominamy co wsunęliśmy tam ukradkiem. Wczoraj wyszła książka sprzątaczki, Justyny Polańskiej „Pod niemieckim łóżkiem”, która zdradza sekrety naszych zachodnich sąsiadów. My za to uchylamy rąbka redakcyjnej tajemnicy.
REKLAMA
Nie ma to jak w łóżku. Szczególnie po całym tygodniu pracy. Wszyscy marzymy o tym żeby choć na chwilę się położyć i zapomnieć o ciężkim dniu. Rzucamy więc się na materac i zaczynamy się relaksować. Jedni wyciągają książkę, inni włączają serial, ktoś zje obiad, ktoś napije się kawy. Powoli łóżko zaczyna żyć swoim życiem i obrastać w zrzucone ubrania, puste talerze, przeczytane gazety i skarpetki ukochanego.
– Łóżko to najbezpieczniejsze miejsce w domu. W końcu kiedy śpimy, to jesteśmy zupełnie bezbronni – mówi Mikołaj Biesaga, psycholog. – Rzeczy, które otaczają nas w łóżku zapewniają nam bezpieczeństwo. Niekoniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu, choć zapewne są ludzie, którzy trzymają pod nim broń. Częściej jednak są to misie, poduszki czy inne miękkie i dobrze kojarzące się przedmioty – dodaje psycholog. Na górze ciepło i bezpiecznie, a na dole potwory, którymi straszy się dzieci. W końcu czego nie widać, tego nie ma. Dziś odsłaniamy karty.
Redakcyjni koledzy nie są skorzy do podłóżkowych zwierzeń. Nic dziwnego. Justynie Polańskiej, polskiej sprzątaczce 12 lat zajęło wymiatanie łóżkowych sekretów. Ja miałam tylko dwa kwadranse. Na pierwszy ogień poszły książki. Do nich w końcu nie wstyd się przyznać. Większość redaktorów czyta w łóżku. Przeczytane książki wrzuca pod nie, tak samo jak gazety i notatki. Hania przez kilka dobrych lat spała na pudłach z magazynami lifestylowymi, które nie mieściły się na półce.
Kolega z newsroomu za to przypomina sobie, że jako nastolatek lubił pod łóżkiem trzymać tzw „gazetki” i inne nieprzyzwoite gadżety. W końcu łóżko to najlepsza kryjówka, zarówno dla świerszczyków jak i zwierząt. Łukasz pod łóżkiem trzyma psa, a Daria kota. Nie ona zresztą jedna, do kotów przyznaje się każdy redaktor, tyle że tych z kurzu. Jeśli jednak nie kryjówka, to schowek. Tomek trzyma pod łóżkiem deskę do prasowania i suszak na bieliznę, Piotrek narty, a Michał kawałki szafy, którą kupił dawno temu a cały czas nie może znaleźć czasu, żeby ją zmontować.
Dziewczyny są bardziej romantyczne. Ja trzymam pamiętnik, listy miłosne i ubrania z dzieciństwa, Kasia zdjęcie chłopaka. Osobna działka to bałaganiarze. Oni lubują się w trzymaniu pod łóżkiem wszystkiego, co pod nie wpadnie. Brudnych chusteczek, butelek po wodzie i pustych talerzy jest tam bez liku. Ulubieńcem w tej kategorii jest nasz nowy stażysta, który pod łóżkiem trzyma brudne ubrania. Rozbiera się przed snem, a potem wkopuje wszystko pod materac. Moment w którym brudy wylewają się, oznacza czas prania.
Cóż, Grzegorz mieszka sam w pokoju, więc może pozwolić sobie na taką nonszalancje. Ilość rzeczy pod łóżkiem jest współmierna do ilości osób w pokoju. Im więcej mieszkańców, tym pełniejsza przestrzeń pod łóżkowa. W końcu każda metr kwadratowy się liczy. Z relacji Polańskiej wynika, że w Niemczech królowały zużyte prezerwatywy, martwe chomiki i gadżety erotyczne. U nas jakby spokojniej. Choć wiadomo, czego nie widać, o tym się nie mówi. A co u was mieszka pod łóżkiem?