Jarosław Gowin twierdzi, że został sprowokowany
Jarosław Gowin twierdzi, że został sprowokowany fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nasz krakowski moralista wylądował w gnojówce – tak Tomasz Lis na Twitterze skomentował wypowiedź ministra Gowina, który w "Kropce nad i" zlustrował ojca lidera KOD, Mateusza Kijowskiego. Słowa Gowina odbiły się głośnym echem w mediach, w tym spowodowały ostrą ripostę Janusza Kijowskiego, wuja lidera KOD, który zapowiedział, że naplułby za nie Gowinowi w twarz. Dziś minister Gowin żałuje, że "wdał się w tego typu dywagacje". Ale twierdzi, że to nie on odpowiada za swoje zachowanie. Winę zwala na... kobietę.

REKLAMA
To nie pierwszy raz, gdy minister Gowin zdumiewa swym stosunkiem wobec kobiet. Poniżej znajdziecie 5 przykładów na to, że minister ma problem z przedstawicielkami "drugiej płci".

1. "Dałem się sprowokować pięknej dziennikarce" – seksistowskie wykręty po występie w "Kropce nad i"

Każdy sam odpowiada za swoje wypowiedzi. Dotyczy to zwłaszcza polityków, którzy z racji swego zawodu powinni szczególnie ostrożnie ważyć słowa. Zwalanie winy za własne wystąpienie na "piękną dziennikarkę" jest słabym i seksistowskim usprawiedliwieniem. Oto polityk pod wpływem urody dziennikarki mimo woli zmienia się na wizji w owładniętego pożądaniem mężczyznę. Czy Jarosław Gowin naprawdę chciałby być traktowany jak polityk specjalnej medialnej troski?

2. Bliska współpraca z zajadłym seksistą – Krzysztof Oksiuta we władzach partii i na listach Polski Razem

Pamiętacie głośną wypowiedź Krzysztofa Oksiuty, który winę za to, że mężczyźni gwałcą zrzucił na zgwałcone kobiety?
Oksiuta to jeden z najbliższych współpracowników Gowina – zasiada w zarządzie krajowym jego partii i kandyduje z jej list. Choć Gowin przeprosił wówczas za Oksiutę, to jednocześnie zatrzymał go w Polsce Razem argumentując, że jedna wypowiedź nie może przekreślać jego życiowych dokonań.
Wszystko pięknie, ale ta ociekająca mizoginią wypowiedź to nie przejęzyczenie, gafa, ani wypadek przy pracy, lecz wyraz poglądów skrajnie pogardliwych wobec kobiet. A Oksiuta z właściwym sobie wdziękiem nadal produkuje dyskryminacyjne brednie. Gowinowi to najwyraźniej nie przeszkadza.

3. Żenujące rozważania o transkobiecie

W poprzedniej kadencji parlamentu Gowin, wówczas minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej, w wywiadzie udzielonym "Super Expressowi" w osobliwy sposób "nie wypowiedział się" o posłance Annie Grodzkiej. "Nie mam zdania, czy Grodzka jest jeszcze mężczyzną, czy już kobietą".
Pomijając już perfidię tej wypowiedzi, zadaniem posła, a tym bardziej ministra sprawiedliwości, nie są publiczne rozważania o tożsamości płciowej koleżanki z ław sejmowych. Podobnie dyskryminacyjne byłoby snucie domysłów o tożsamości czy orientacji samego Gowina. Jeśli nie świadomość dyskryminacji dotykającej transkobiety, to zwykła kultura osobista kazałaby nie czynić tego typu komentarzy.

4. Sprzeciw wobec Konwencji antyprzemocowej

Gowin, jeszcze jako platformerski minister sprawiedliwości, dał się poznać jako nieprzejednany przeciwnik Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Ratyfikowany po długich bojach z władzami Kościoła rzymskokatolickiego dokument chroni wszystkie ofiary przemocy, wśród których najliczniejszą grupę stanowią kobiety.
Oczywiście według Gowina nikt, włącznie z nim, nie popiera przemocy wobec kobiet, ale Konwencja nie jest ona potrzebna w kraju, w którym panuje "szczególny szacunek do kobiet", a przyczyną nielicznych przypadków przemocy nie są stereotypy płciowe usprawiedliwiające męską agresję wobec kobiet (wystarczy przypomnieć głośną kampanię społeczną "bo ta suka mnie sprowokowała" czy powiedzenie "jakby suka nie dała, to pies by nie wziął"), lecz alkohol. Proste? Proste.
Dziwnym trafem to jednak Konwencja spowodowała, że w szanującej kobiety Polsce jako w jednym z ostatnich państw europejskich wprowadzono takie pozytywne rozwiązania, jak ściganie zgwałcenia z urzędu, jednokrotne przesłuchiwanie ofiar przemocy czy gromadzenie statystyk, które umożliwią walkę z tym poważnym problemem społecznym (w Polsce co roku 150 kobiet jest zabijanych przez mężów lub partnerów z powodu "nieporozumień domowych").

5. Lobbowanie za nieetycznym projektem in vitro groźnym dla zdrowia kobiet

Kilka lat temu Gowin wyznał, że słyszy krzyki zamrażanych zarodków. Ta wypowiedź, choć niektórym może się wydawać zabawna, była tylko zapowiedzią jego wieloletnich wysiłków, by ustawie o zapłodnieniu in vitro nadać kształt jak najbliższy oczekiwaniom biskupów rzymskokatolickich.
W tym celu Gowin lobbował ze projektem zakazującym mrożenia zarodków, którego wprowadzenie naraziłoby fizyczne i psychiczne zdrowie kobiet, przez zmuszenie ich do wielokrotnego poddawania się stymulacjom hormonalnym lub/i interwencjom chirurgicznym (pobieraniu komórek jajowych). Ustawa którą lansował Gowin poza tym, że była nieetyczna, poważnie uderzyłaby też kobiety lub pary po kieszeni.
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl