Jak się wejdzie w stado wilków, to trzeba być jednym z nich - druga część wywiadu z Jackiem Gmochem

Jacek Gmoch
Jacek Gmoch Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Wczoraj opublikowana została u nas pierwsza część wywiadu z Jackiem Gmochem. Było dużo o jego samej osobie, czas na spojrzenie tego doświadczonego i utytułowanego trenera na temat Euro 2012. Czas na część drugą rozmowy. Gmoch nie ukrywa, że ma dość narzekań i krytyki wokół piłkarskiej imprezy w Polsce i samej reprezentacji. Tłumaczy nam, dlaczego powinniśmy ze spokojem podchodzić do mistrzostw, jakie są szanse naszej drużyny oraz czemu "farbowane lisy" w kadrze narodowej to temat zastępczy.



Pierwsza część wywiadu ze szkoleniowcem Jackiem Gmochem

- Nasz rząd nawołuje w ostatnim w swoim spocie o „zbudowanie pozytywnej atmosfery wokół Euro”. Ma on zachęcić zagranicznych przybyszów do przyjazdu do Polski oraz przekonać rodaków, byśmy nie szukać niepotrzebnych zmartwień wokół turnieju. A jak to było w Grecji tuż przed igrzyskami w 2004?

- Stworzono wówczas pewien nastrój niepewności, który zapanował w sercach mieszkańców Hellady. Otóż robotnikami, którzy głównie budowali tamtejsze stadiony, byli głównie uchodźcy ekonomicznymi i politycznymi z Iraku czy Afganistanu. A z kolei w kilka miesięcy przed igrzyskami, na stadionie w stolicy Czeczenii, Groznym, zginął tamtejszym prezydent Achmad Kadyrow w wyniku eksplozji bomby umieszczonej pod trybuną. Połączono te fakty i puszczono w Grecji taką plotkę, że również na stadionach olimpijskich mogą być zamontowane podobne „pułapki”. Prawdopodobnie za całym zamieszaniem stała firma, która wygrała później przetarg na specjalną siatkę z kamerami na podczerwień. Swoją drogą przenikały one przez mury stadionowe i odczuwane również przez zwykłych obywateli, co wywołało liczne protesty obywatelskie oraz ze strony partii politycznych.

-To nie pierwszy przykład mieszania polityki ze sportem. Nie inaczej jest w przypadku Euro. Jak nie sprawa Julii Tymoszenko, to wypowiedzi ministra rosyjskiego odnośnie kibiców. Mamy się czego obawiać, czy to tylko niepotrzebne rozdmuchiwanie sytuacji?


-Myślę, że generalnie niepotrzebnie poruszamy tematy, które mogłyby być w jakiś sposób zostać wykorzystane lub bezpośrednio spowodować, by atmosfera wokół Euro się zmieniła. Jeszcze raz przedstawię moje credo. Jestem szczęśliwy i naprawdę dumny, że dożyłem takiego momentu, którego wielu pokoleniom piłkarskim nie udało się dożyć w Polsce. Tam wielka impreza w naszym kraju wydawała się marzeniem utopijnym. I nagle okazało się, że będzie mogło ono się spełnić. Ja tylko chce, by nikt mi w tym nie przeszkodził. Bym mógł posmakować tej wielkiej imprezy, przeżyć ją, bo na to zasłużyłem. Ja i inni trenerzy, działacze, piłkarze. I dlatego te wszystkie inne tematy, jak to nazywam je „zastępcze”, mnie osobiście nie interesują. Powiem więcej, nie chcę by również by interesowały. Dlaczego? Bo one mi psują to piękne oczekiwanie, święto, które chcę przeżyć wraz z milionami naszych rodaków oraz z kibicami z całej Europy.

-Takim „tematem zastępczym”, o którym Pan wspomina, może być np. dyskusja odnośnie powołanych do naszej reprezentacji na Euro piłkarzy o nie tylko polskich korzeniach? Zdaniem niektórych, w naszej drużynie narodowej grają Niemcy i Francuzi co nie powinno mieć miejsca.

- Podobnie przyczepić można się nawet do mnie, w końcu mam honorowe obywatelstwo Grecji. Czy to oznacza, że nie jestem Polakiem? Globalizacja wpływa na świat sportu. Tak, jak komercjalizacja. Spójrzmy chociażby na instytucje UEFA czy FIFA. Są to w zasadzie ogromne przedsiębiorstwa. W dzisiejszych czasach sport jest gałęzią biznesu, na której ludzie chcą zarabiać. I nie ma w tym nic dziwnego. Na tym tle trzeba też postrzegać decyzje poszczególnych zawodników. Taka jest rzeczywistość. Jak się wejdzie w stado wilków, to trzeba być również wilkiem. Jakby można było stworzyć reprezentację z samych Polaków, to dlaczego nie. Ale gdzie są te pokolenia piłkarskie?

Nasz bloger o greckim kryzysie

- Dlaczego udawało się reprezentacji naszej odnosić w takim razie sukcesy w latach 70 i 80.?

- Zwracam zawsze uwagę na ówczesny wyż demograficzny. Wtedy było prawie 11 milionów młodych Polaków. I ten wyż przyniósł ogromną ilość talentów. Często bywało tak, iż wielkie drużyny, a w szczególności piłkarskie, miały demograficzne powiązania.

- W składzie reprezentacji Grecji na Euro znajdziemy piłkarza urodzonego w Albanii. To Sotiris Ninis, ich największy talent piłkarski. Do tego dochodzą obrońcy: Jose Cholebas i Avraam Papadoupoulos. Pierwszy urodził się w Niemczech, drugi w Australii. Czy Grecy również debatują na temat pochodzenia swoich reprezentantów?

- Absolutnie nikt z nich o tym nie dyskutuje. Dla nich to normalna sprawa, nic nadzwyczajnego. Nie rozpatrują tak tej sprawy, jak to odbywa się w naszym kraju.

- To znaczy, że jesteśmy przewrażliwieni?

-Demokracja ma to do siebie, że są ludzie, którym coś może się nie podobać. Ale to też ustrój, który w niczym nie przypomina dawnej instytucji liberum veto. Kilka wieków temu, jak jeden protestował, to nie przechodziły ustawy. A to doprowadziło w rezultacie do polskiej niewoli, utraty niepodległości. Zawsze znajdzie się tak zwana „ekstrema” – rzesza ludzi, którzy krytykować będą wszystko i wszystkich. Mają prawo mówić, ale nie trzeba ich słuchać. Oni nic dobrego i konstruktywnego w zamian nie proponują. Cieszmy się, bądźmy radośni. Niech ta impreza będzie napawała nas autentyczną dumą.

- A Pan będzie kibicował bardziej Grekom czy Polakom?

- To, jak z podjęciem decyzji przez dziecko, czy bardziej kocha mamę czy tatę. Ale to nie jest takie proste. Ja nie mogę powiedzieć złego słowa o Grecji, zapomnieć o niej. 10 lat banicji, na którą mnie skazano w Polsce spowodowało, iż musiałem znaleźć sobie drugą ojczyznę. Dała mi ona pracę, przyjaźń, bezpieczeństwo i uznanie. Gdybym wyrzucił to z pamięci, to byłbym człowiekiem naprawdę niskich lotów. Dlatego w tym meczu chciałbym, by padł remis.

- A Pana zdaniem polscy piłkarze zajdą daleko na Euro? Andrzej Juskowiak stwierdził niedawno w wywiadzie dla Sport.pl, że mamy najlepszą drużyną w XXI wieku. To dosyć odważna teza.

Skąd tyle nienawiści do Jana Tomaszewskiego?

- Ja zaraz po losowaniu powiedziałem, że Polska wyjdzie z grupy i tego się trzymam. Tego życzę zawodnikom, wszystkim innym oraz sobie. Co do słów Juskowiaka, to prawdę powiedziawszy, ten XXI wiek to dopiero się zaczął niedawno (śmiech)

-- Potencjał ofensywny w drużynie narodowej mamy spory.

- To prawda. Ale spójrzmy na to inaczej. Jest to już przede wszystkim drużyna. Czego nie można było wcześniej powiedzieć. Na to musieliśmy czekać długo, bo w reprezentacji zawsze jest trudniej, aniżeli w klubie. W tym drugim jest więcej czasu, treningów, piłkarze znają się na pamięć. A w kadrze brakowało stabilizacji przez długi czas.

- Grecy, zajęci głównie swoimi problemami natury finansowej, będą w ogóle śledzić Euro? Czy mistrzostwa mają dla nich jakiekolwiek znaczenie?

- Absolutnie mają. Turniej jest dla nich ważny, bo walczą o swoje pieniądze. I właśnie na to trzeba zwrócić uwagę. Tam rzeczywiście sprawy nie mają się najlepiej. Nie tylko w ekonomii, ale i w innych powiązanych z nią dziedzinach życia, także w futbolu. Natomiast sami greccy piłkarze mają o co walczyć. Będą chcieli się wypromować w niegorszy sposób, niż podczas Euro 2004. Pamiętajmy, że kilku z nich dostało wówczas bezpośrednio po zwycięskim turnieju oferty pracy od europejskich klubów. Nie zabraknie im motywacji.

Za zawodnikami przyjadą do Polski greccy kibice. Z jakim nastawieniem do naszego kraju?

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak dobrą mamy opinię w Grecji. Po prostu świetną. Dzięki emigracji politycznej związanej ze stanem wojennym w 1981 roku. O Polakach mówi się tylko w samych superlatywach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
0 0Chaos po roku bez użytkowania wieczystego. Już mówi się o nowym podatku
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko