
Polscy przewoźnicy od jakiegoś czasu nie mają lekkiego życia. Najpierw stoczyli bój o to, żeby ich firmy nie były objęte pensją minimalną w Niemczech. Do tego doszły problemy na rosyjskiej granicy, a ostatnio coraz częściej słyszy się o tym, że firmy transportowe ponoszą straty w związku z kryzysem migracyjnym.
Na każdym parkingu Unii Europejskiej usłyszysz o atakach na kierowców w Calais. Należaloby ci Mariusz podziękować za zwrócenie uwagi na poważny problem, który tam zaistniał. Osobiście jako kierowca, mąż i ojciec, dziękuje ci.
Słyszałem np. o takim przypadku, że auto jechało z Belgii i zatrzymało się na stacji benzynowej. Tam czekała już grupa migrantów i przedostali się na samochód skacząc z dachu stacji paliw. Kierowca musi być więc nieustannie czujny i musi mieć oczy dookoła głowy. Wystarczy, że pójdzie na chwilę coś zjeść i już mu buszują po aucie. Fatalne w tej sytuacji jest też to, że oprócz narażania się, to na kierowcę zrzuca się winę za to, że uchodźcy dostali się do samochodu.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
