
Mecz otwarcia już za tydzień. Polscy piłkarze są coraz częściej przepytywani przez media, w końcu w nich cała nadzieja. To oni mają być bohaterami podczas turnieju. Tymczasem w drużynie narodowej pojawił się nowy "farbowany lis".
REKLAMA
Do zabawnego zdarzenia doszło podczas piątkowej konferencji na stadionie Legii Warszawa przed meczem Polska - Andora. Jakub Błaszczykowski opowiadał o nastrojach w drużynie, przestrzegał przed popadaniem z zbyt daleko idącą pewność siebie, chwalił postawę mediów, które tworzą pozytywną atmosferę wokół drużyny.
- Jestem zaskoczony tą sytuacją. Zawsze staliście nad nami z batem, sprowadzając nas na ziemię. Niekiedy surowo nas ocenialiście. Teraz jest jednak inaczej. Jak wypadniemy na Euro? Turnieje mają to do siebie, że dużo zależy od mentalności i tego, jak człowiek do nich podejdzie. Na pewno nie możemy spocząć na laurach - przekonywał Błaszczykowski podczas Konferencji.
Konferencję ubarwiła wpadka niemieckiej dziennikarki. - Co sądzi pan o słowach Jana Tomaszewskiego, który reprezentantów Polski - w tym także pana - nazywa farbowanymi lisami? - zapytała wywołując wybuch śmiechu innych dziennikarzy.
Błaszczykowski początkowo nie wiedział jak zareagować, szybko jednak odzyskał mowę. - Że niby ja farbowanym lisem? Ja? Wydaje mi się, że pani źle zrozumiała, co mówił Tomaszewski. Tak czy inaczej, jego słowa pozostawię bez komentarza - odpowiedział piłkarz.